![Czarno-białe zdjęcie dwóch tenisistów wymieniających uścisk dłoni na korcie. [65e24db84238]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09f6c-6797-75e7-b9a8-145280d608ae.jpg?width=960&format=webp)
13 MINUT OD RAJU ... SZCZĘŚCIE BYŁO TAK BLISKO
Dziś mija 37. rocznica rewanżowego meczu Górnika z Realem Madryt, rozegranego w ramach 1/8 finału PEMK. 10 listopada 1988 roku na słynnym Santiago Bernabéu "Trójkolorowym" zabrakło 13 minut do wyeliminowania słynnej drużyny.
Oto jak spotkanie relacjonował katowicki SPORT.
Honorowe rozstanie z pucharami
Takiej postawy Górnika mało kto oczekiwał. Mistrz Polski po bramce Barana w 54 minucie mógł wyeliminować Real z Pucharu Europy, prowadził ze słynnym hiszpańskim klubem na Santiago Bernabeu. Do szczęścia zabrakło 13 minut. Dwie akcje Michela przyniosły gole Butragueno i Sancheza, więc jednak - żegnaj PEMK! Hugo Sanchez miał pierwszą okazję do wykonania słynnego "koziołka" w 27 min., po błędzie Piotrowicza (30 sekund wcześniej Grembocki o mało nie pokonał Buyo, który przed przerwą jeszcze dwukrotnie ratował Real). Zaskakujący strzał Jegora doprowadził do wyrównania, trafienie Barana na dobre uciszyło kilkudziesięciotysięczną widownię. Szkoda mniej udanej końcówki, pechowego 0-1 w Chorzowie. W sumie jednak - honorowe pożegnanie Górnika z pucharami.
Real mógł spaść z tronu
Czytając relacje i komentarze po pucharowym meczu hiszpańsko-polskim można by dojść do wniosku, że to nie Real awansował do ćwierćfinału PEMK a Górnik. Miejscowe gazety, które po losowaniu bardzo wstrzemięźliwie oceniały umiejętności i możliwości polskiego zespołu, teraz nie szczędziły mu komplementów i słów uznania. Oto kilka opinii dotyczących heroicznego boju Górnika Zabrze z Realem Madryt w czwartkowy wieczór.
"Przez 23 minuty" - pisze "ABC" - "polski zespół był w ćwierćfinale Pucharu Europy. Jednak górniczy legion raz jeszcze został zatrzymany przez Buyo. Polacy obnażyli jednak ewidentne braki Realu w obronie i organizacji gry w środku pola. Wynik meczu w beznadziejnej dla gospodarzy sytuacji uratował Paco Llorente, a właściwie jego szybkość. Oba zespoły stworzyły wspaniałe widowisko a pary: Esteban - Baran, Solana - Urban, Schuster - Piotrowicz, Grembocki - Butragueno upodobniły nieco mecz do partii szachów". Sprawozdawca podkreśla, iż po wyniku 1-0 ze Stadionu Śląskiego Real przystąpił do gry jakby ospały, chwali polskiego trenera za znakomite taktyczne rozwiązanie spotkania, a o bramce Jegora pisze, iż "widuje się takie raz na pół roku".
![Czarno-białe zdjęcie z meczu piłkarskiego, zawodnicy w ruchu na boisku. [15eb5fb48c97]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09f6c-528e-70ba-92b6-52f8ee5d04f6.jpg?width=480&format=webp&quality=85)
"Real awansował ale... najadł się strachu" - tytułuje sprawozdanie największy sportowy dziennik Hiszpanii "AS", a na drugiej kolumnie obrazowo zauważa, że "Real spocił się aż do krwi". O Górniku pisze, że jako rywal okazał się wielkim zespołem. "Zwycięstwo w Polsce uśpiło" - czytamy - "czujność Realu, który nie docenił olbrzymiego niebezpieczeństwa grożącego ze strony bardzo zdyscyplinowanego Górnika. Zabrzanie zaprzepaścili kilka doskonałych okazji na dalsze bramki. Baran strzelił jednego gola, mógł ich zdobyć 3. Fantastycznym strzałem popisał się Jegor, perfekcyjne wejścia prawą stroną zademonstrował Grembocki". "Górnik miał Real w linach" - dodaje "AS".
Gazeta przynosi wypowiedź trenera Leo Beenhakkera twierdzącego: "Jeszcze raz okazało się, że w piłce nożnej nie istnieje słowo łatwo, nie ma też łatwych przeciwników". "W tym meczu wszystko było możliwe" - skomentował prezes Realu, Ramon Mendoza.
"Najlepsza polska drużyna" - ocenia renomowany "El Pais" - "przez 23 minuty eliminowała Real. Zmusiła ona Hiszpanów do sięgnięcia po cały arsenał umiejętności w grze ofensywnej, a chyba i to by nie pomogło gdyby nie natchnione wejście na boisko Paco Llorente. Właśnie Llorente i Michel rozbili w końcówce nadzieje Polaków. Nikt nie potrafił zatrzymać wspaniałych rajdów Grembockiego, który o palmę pierwszeństwa na boisku walczył z Michelem. Dopiero w ostatniej chwili Michel zdołał udowodnić, że na razie jest jeszcze minimalnie lepszy. A ile razy ratował zespół w beznadziejnych sytuacjach Buyo? Jakim cudem obronił strzały Barana i Rzepki? Kiedyś Argentyńczyk Morete wygłosił historyczną już maksymę, że »Madryt ma za sobą nawet Boga«. Mieliśmy tego potwierdzenie w czwartkowy wieczór".
"Od radosnego poloneza do żałobnej sonaty Chopina" - napisał "Diario 16" komentując dwumecz hiszpańsko-polski. Dziennikarz zauważa, że Cruyff może podziękować za poznański wynik tureckiemu sędziemu, zaś Beenhakker... Baranowi, który chyba chciał więcej razy pokonać Buyo.
I na zakończenie osobista refleksja. Miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu prezydenta Realu z kierownictwem Górnika. Ramon Mendoza bardzo serdecznie dziękował za sportową atmosferę rywalizacji, gościnne przyjęcie w Polsce, wspaniałe menu, za kontakt z ludźmi kochającymi futbol, za zorganizowanie wycieczki do Oświęcimia, wstrząsającej i pouczającej. Podkreślił też, iż pragnąłby, aby więzy z takim klubem, jak Górnik Zabrze zostały podtrzymane, co nie bez satysfakcji przekazuję.
![Plakat meczu piłkarskiego Liga Mistrzów: Real Madryt kontra Górnik Zabrze, trofeum na środku. [80bcbe932f4e]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09f6c-5a28-7161-9d57-8d1ab1394e15.jpg?width=480&format=webp&quality=85)
Jeszcze o 2-3 w Hiszpanii: Mistrz Polski o krok od sukcesu
Do Madrytu piłkarze Górnika Zabrze jechali w roli outsidera. Przynajmniej taka była większość prognoz. Tymczasem na Estadio Santiago Bernabeu mistrzowie Polski udowodnili, że można nawiązać równorzędną walkę z owianym legendą Realem.
Od pierwszego gwizdka sędziego zabrzanie poszli na wymianę ciosów z gospodarzami, odpowiadając atakiem na każdy atak Realu. I to właśnie piłkarze z Zabrza stworzyli pierwsi stuprocentową sytuację do zdobycia gola. Jacek Grembocki odważnie przedarł się przez szyki obronne Realu, wymanewrował trzech jego defensorów i "obsłużył" Krzysztofa Barana. Napastnik Górnika miał do bramki nie więcej niż pięć metrów i... dokładnie skopiował sytuację ze Stadionu Śląskiego. Uszczęśliwiony bramkarz Buyo chwycił błyskawicznie piłkę i dalekim wyrzutem ręką przekazał ją Michelowi. Pomocnik Realu nie namyślając się długo uruchomił Martina Vasqueza. Nastąpiło mocne dośrodkowanie na przedpole bramki Wandzika, błąd Marka Piotrowicza i Hugo Sanchez prawą nogą umieścił piłkę w siatce. Gol ten dodał skrzydeł gospodarzom, którzy stworzyli jeszcze dwie wyśmienite sytuacje do zdobycia gola i podwyższenia rezultatu. Ale bardzo dobrze dysponowany Józef Wandzik wygrał pojedynki sam na sam z Butragueno i Michelem. Wszystko więc wskazywało na to, że Real opanował już sytuację i dyktuje warunki gry. Nic bardziej błędnego!
Na cztery minuty przed gwizdkiem na przerwę Piotr Jegor strzałem z 25 metrów zaskoczył Buyo. Konsternacja na trybunach i na ławce rezerwowych. Ale na tym nie kończą się emocje tego meczu - najciekawsze momenty miały dopiero nadejść.
![Model cienkiego statku na drewnianej podstawie z metalową tabliczką z napisem. [c994e677f4c0]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09f6c-637a-70e6-b51e-4fa04fbfcf5f.png?width=480&format=webp&quality=85)
Druga odsłona spotkania zaczęła się od falowych ataków Realu, który pragnął rozstrzygnąć losy awansu już we wstępnej fazie następnych trzech kwadransów. Ale Hiszpanów czekał zimny prysznic. Piotr Rzepka wywalczył piłkę w środkowej strefie boiska, podał na prawą stronę do Grembockiego. Ten niczym rasowy skrzydłowy podciągnął na wysokość pola karnego Realu i ostro zacentrował. Rozpaczliwa interwencja Tendillo i Sanchisa nie zdała się na nic, obaj nie zdołali sięgnąć piłki głową. Trafiła ona natomiast pod nogi Krzysztofa Barana, który tym razem z kilku metrów pokonał Buyo. Czyżby sensacja?
Przez dwadzieścia minut wydaje się, że tak. Podenerwowany Leo Beenhakker wpuszcza na boisko Francisco Llorente. Ale obraz gry nie uległ zmianie - polscy obrońcy umiejętnie rozbijają ataki Hiszpanów, a gdy oni zostają wyprowadzeni w pole, na posterunku jest zawsze czujny Józef Wandzik.
Na trzynaście minut przed zakończeniem spotkania na indywidualną akcję zdecydował się Michel. Przedryblował kilku graczy Górnika i wyłożył piłkę Emilio Butragueno, który dopełnił formalności. Akcję Michela skopiował kilka minut później Francisco Llorente, który "zakręcił" Józefem Dankowskim i podał do Hugo Sancheza. Ten "położył" Wandzika na ziemi i strzałem w krótki róg zdobył zwycięskiego gola dla Realu.
Real Madryt - Górnik Zabrze 3:2 (1:1)
1:0 - Sanchez 27'
1:1 - Jegor 42'
1:2 - Baran 54'
2:2 - Butragueño 77'
3:2 - Sánchez 84
Real Madryt: Paco Buyo - Jesus Solana, Miguel Tendillo, Manuel Sanchís, Gutíerrez Esteban, Martín Vázquez (Francisco Llorente 67'), Bernd Schuster, Míchel, Rafael Gordillo, Hugo Sánchez, Emilio Butragueño (Julio Llorente Gento 84')
Górnik Zabrze: Józef Wandzik - Jacek Grembocki, Józef Dankowski, Marek Piotrowicz, Robert Grzanka (Krzysztof Zagórski 81'), Robert Warzycha, Piotr Rzepka, Ryszard Komornicki, Piotr Jegor, Krzysztof Baran (Waldemar Kamiński 77'), Jan Urban
Foto: Archiwum Górnika Zabrze

