Jan+Urban+jako+zawodnik+%28dark+PUMA+jersey%29.jpg [f123d02c9a48]
Kibice

34 lata temu Jan Urban wstrząsnął Santiago Bernabeu

Latem 1985 roku Jan Urban stał się bohaterem największego transferu przed sezonem 1985/86. Cztery lata spędzone w Górniku przyniosły mu trzy tytuły mistrzowskie. Dokładnie pięć i pół roku później piłkarz został bohaterem Nawarry, rozgrywając mecz życia i niemal w pojedynkę ogrywając wielki Real Madryt na jego stadionie, strzelając trzy bramki i zaliczając asystę przy ostatniej co dawało jego aktualnemu klubowi – Osasunie Pampeluna, szeroko komentowane nie tylko w Hiszpanii zwycięstwo 4:0!

Real po raz pierwszy

Jesienią 1988 roku Górnik toczył zacięte boje z „królewskimi” w ramach rozgrywek Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, który był protoplasta współczesnej Ligi Mistrzów. Nasz zespół niestety pechowo odpadł z rozgrywek po przegranym dwumeczu, w którym na pewno nie był gorszym zespołem od madryckiego teamu. Właśnie przy okazji tej rywalizacji naszym piłkarzem zainteresowała się Osasuna Pampeluna. Jak na tamte czasy i możliwości finansowe, wyłożyli za niego naprawdę duże pieniądze – najpierw 500 tysięcy dolarów, a po półtora roku kolejne 250 tysięcy. Osasuna dysponowała wówczas ciekawym, perspektywicznym zespołem. Urban ze swoim doświadczeniem i znakomitą techniką świetnie wkomponował się w drużynę, będąc jej wiodąca postacią. Od początku świetnie się poczuł w nowym otoczeniu, co było również zasługą kolegów. Premierowy sezon w Primera Division zakończył z ośmioma trafieniami, drugi - zdecydowanie najlepszy podczas hiszpańskiej przygody z czternastoma.

Show na Bernabeu

30 grudnia 1990 roku Osasuna grała w Madrycie z Realem, który był oczywiście absolutnym faworytem tej rywalizacji. Aczkolwiek zespół z Nawarry bynajmniej nie przyjechał do Madrytu aby się bronić, zespół był w znakomitej dyspozycji, od początku sezonu utrzymywał się w czołówce tabeli. Na początku było trochę nerwowo ale po kilkunastu minutach goście złapali właściwy rytm. W siedemnastej. minucie egzekwowali rożny z prawej strony bramki "królewskich". Piłka leciała na bliższy słupek, tam wyskoczył do niej Urban i z łatwością uprzedził próbującego interweniującego Solanę oraz bramkarza, który chyba niepotrzebnie zrobił krok do przodu. Precyzyjna główka i piłka zatrzepotała w siatce . To był dopiero początek. Po dwudziestu minutach, w ciągu których gospodarzom nie udało się zawiązać dobrej akcji Urban otrzymał piłkę na środku boiska i ruszył do przodu. Kiedy naciskał go Fernando Hierro, Polak wykonał lekki balans ciałem i przyspieszył. Hiszpan już na starcie przegrał ten wyścig i Urban mając miejsce uznał, że to najlepszy moment do oddania strzału. Kiedy zmierzono parametry okazało się, że do bramki było 38 metrów, a piłka szybowała z prędkością 95 kilometrów na godzinę. Wpadła przy lewym słupku, pół metra pod poprzeczką. Nieprzychylnie nastawieni miejscowi kibice, zostali zmuszeni do nagrodzenia tego wyczynu brawami a po chwil zaczęli buczeć na swój zespół, który w żaden sposób nie mógł się pozbierać. W drugiej połowie gracze Osasuny wyszli na boisko zdecydowanie pewniejsi. I już po siedmiu minutach od wznowienia gry mogli fetować kolejnego gola. Ignacio Ibanez wbiegł z piłką w pole karne z prawej strony ściągając na siebie dwóch obrońców, a ci bez żadnego nadzoru pozostawili Urbana, który właśnie znalazł się za linią pola karnego z drugiej strony. Nasz piłkarz bezbłędnie przejął podanie partnera z zespołu i precyzyjnie techniczną podcinką z dwunastu metrów pokonał po raz trzeci bramkarza Realu. Kilka minut później goście dokończyli "zniszczenia" dumy Madrytu i zdobyli czwartego gola ustalając wynik końcowy. Tym razem na listę strzelców wpisał się Larrainzar, który otrzymał perfekcyjne dogranie. Od kogo? Oczywiście od Jana Urbana! Już żaden występ w karierze, nie dał mu takiej sławy jak ten hat trick i fantastyczna gra na Santiago Bernabeu. Nasz piłkarz już na zawsze stał się bohaterem Pampeluny i całej Nawarry.
To był najlepszy czas dla klubu. Czwarte miejsce na koniec sezonu, zaledwie o jedno "oczko" mniej od trzeciego w tabeli - madryckiego Realu, to jak do tej pory największe osiągniecie klubu z Pampeluny, który taki wyczyn zdołał powtórzyć jeszcze tylko raz, w sezonie 2005/6.


Autor: Marek Dziechciarz

Sponsorzy i partnerzy

Sponsor główny

STS

Partner strategiczny

Madej Wróbel - Wędliny

Partnerzy

EnviesaAMIOKumho TireOptymer TradePeaky BarberStanleyTatoo by PeakyZARYS International GroupAAA AutoCorrendon AirlinesHatomiManufaktura MilanNTIOSHEEDMT ProgressKapicaDe SilvaForsecIzi ProjektKagrexMoto TruckSo InvestSUNFALLVoltrogPsiBufetCub CadetFuchs

Oficjalny Partner Motoryzacyjny

Toyota Czajka

Sponsor techniczny

Reebok

Oficjalny browar

Browar Racibórz

Partner Technologiczny

GreenGo Group

Rozgrywki

Ekstraklasa