430153541_809454987889671_8991728174244151656_n+%281%29.jpg [f284dbb94119]
Pozostałe

Bilans ligowy na plus. Zapowiedź meczu Ruch - Górnik

Dobre i emocjonujące spotkanie z Lechem nie przyniosło „trójkolorowym” zdobyczy bramkowych, tym samym kończąc efektowną serię kolejnych trzynastu spotkań okraszonych co najmniej jednym celnym trafieniem. W najbliższą sobotę nasi piłkarze mają szansę na rozpoczęcie kolejnej. Tym razem w Wielkich Derbach Śląska, bowiem rywalem będzie walczący o ligowy byt chorzowski Ruch.

Rywal z najwyższej półki

W 1955 roku Górnik zaledwie po siedmiu latach od założenia klubu awansował do grona najlepszych. W pierwszym, historycznym meczu sezonu 1956 los skojarzył nasz zespół z najlepszym wówczas polskim klubem, ośmiokrotnym mistrzem kraju. Trudno było sobie wymarzyć lepszego rywala na starcie niż „niebiescy”. 18 marca na stadionie w Zabrzu  25 tysięcy widzów było świadkami tego pasjonującego pojedynku. Już w siedemnastej minucie Górnik prowadził 2:0 po dwóch golach Edwarda Jankowskiego. Dziesięć minut później goście za sprawą Alszera zdołali zmniejszyć to prowadzenie, ale szesnaście minut przed końcem rywalizacji „trójkolorowi”, którzy cały czas atakowali,  postawili przysłowiową kropkę nad „i”  po główce Manfreda Fojcika, pieczętując inauguracyjne zwycięstwo. Tak rozpoczęła się historia. Bardzo szybko, bo już jesienią 1957 roku nasz zespół zanotował pierwszy tryumf na boisku w Chorzowie.

Zacięta rywalizacja

Przez kilkanaście najbliższych lat, a dokładnie do zakończenia sezonu 1971/72, kiedy obydwa kluby zrównały się w liczbie zdobytych mistrzostw, mając na koncie po dziesięć tytułów, w każdym sezonie rywalizacja pomiędzy tymi klubami była zacięta. Jednak w tamtych siedemnastu sezonach Ruch tylko czterokrotnie zdołał na mecie sezonu wyprzedzić Górnika: w 1956, 1960 1967/68 i 1969/70. Również w bezpośrednich spotkaniach w tamtym okresie górą byli zabrzanie, którzy triumfowali w siedemnastu z trzydziestu czterech rozegranych meczów. M.in. trzykrotnie padł rezultat 4:1 - raz w Chorzowie gdzie fantastycznie zagrał Włodzimierz Lubański, autor wszystkich goli. Ale w 1966 roku przydarzyła się naszym piłkarzom bolesna porażka przy Cichej, kiedy Ruch zwyciężył 5:1. Padało wówczas  sporo goli i średnia na mecz była naprawdę imponująca wynosząc 3,2.

Przyszli „na Lubańskiego”

Sezon 1973/4 był dla obu drużyn udany. Od początku zespoły były w ścisłej czołówce ligowej tabeli. Wiosną stało się jasne, że mistrzowski laur na mecie odbierze jedna z tych ekip. 7 kwietnia 1974 roku doszło przy Cichej do pojedynku na szczycie. Gospodarze wówczas otwierali tabelę mając cztery punkty przewagi nad Górnikiem. Na chorzowskim stadionie jak podawała prasa, zjawiło się czterdzieści tysięcy kibiców!  Oczywiście wszyscy stawili się aby dopingować swoich, ale to spotkanie było szczególne. Dokładnie po dziesięciu miesiącach od pamiętnej kontuzji w meczu Polska – Anglia, po raz pierwszy na murawie miał pojawić się Włodzimierz Lubański!  To była ikona polskiego futbolu, piłkarz szanowany na wszystkich stadionach. Kibice w Chorzowie przyszli także dla niego. Niestety, Górnik przegrał 0:3 a Lubański zagrał tylko 45 minut.  Jeszcze nie był gotowy do gry, na następny mecz musiał poczekać prawie rok… I jeszcze ciekawostka: w latach 1976-1983 w dwunastu kolejnych spotkaniach piłkarze Ruchu nie zdołali pokonać Górnika.

Na dwóch biegunach

Po zdobyciu dziesiątego tytułu skończyły się sukcesy Górnika, następowała zmiana warty a większość nowych piłkarzy nie reprezentowała klasy poprzedników. Dopiero w sezonie 1984/85 „trójkolorowi wrócili na szczyt.  Natomiast chorzowianie radzili sobie dobrze i do dziesięciu tytułów mistrzowskich dorzucili jeszcze  trzy.  Aczkolwiek w sezonie 1977/78 obydwa zespoły były mocno zagrożone degradacją. Po dwudziestej piątej kolejce Ruch i Górnik zamykały ligową tabelę. W następnej „niebiescy” przyjeżdżali na Roosevelta. Wtedy nasz zespół wygrał 2:0, spychając chorzowian na ostatnie miejsce. Jednak to nasi rywale zaliczyli wtedy świetną końcówkę, wygrywając kolejne cztery mecze i to „trójkolorowi” po raz pierwszy opuścili grono najlepszych… Na szczęście tylko na jeden sezon. Przez kolejnych kilka lat budowano w Zabrzu nowy zespół. W premierze sezonu 1983/4 Ruch dopiero po raz pierwszy w historii zdołał wywieźć z Roosevelta komplet punktów.

Najważniejszy mecz

W 1985 roku nasi piłkarze zdobyli jedenasty tytuł mistrzowski. Ten sukces powtórzyli w trzech kolejnych sezonach. „Niebiescy” plasowali się wtedy w połowie ligowej stawki ale w sezonie 1986/87, kiedy Zabrze świętowało trzynastego „majstra”, w Chorzowie nastąpiła żałoba. Po raz pierwszy w swojej historii Ruch spadł z I ligi… I zdarzyło się to w niecodziennych okolicznościach. W meczu barażowym o utrzymanie się w lidze z Lechią Gdańsk (1:2) bramkę dla gości zdobył bramkarz „niebieskich” Janusz Jojko wrzucając sobie piłkę do siatki! Kolejny sezon chorzowianie spędzili na drugim froncie a Górnik świętował czternasty tytuł i w tym momencie o jeden wyprzedził zespół z Chorzowa, który tytułów w swojej kolekcji miał trzynaście.  W kolejnym sezonie kibice mogli ponownie oglądać Wielkie Derby Śląska. Faworytem do tytułu byli „trójkolorowi” ale beniaminek mocno „mieszał” w ligowej czołówce, sadowiąc się zaraz za liderem –  Górnikiem. Po dwudziestej czwartej kolejce obydwa zespoły zamieniły się miejscami! Przed dwudziestą siódmą jedni i drudzy mieli na koncie po 43 punkty. I właśnie wtedy doszło do meczu na szczycie. Zabrzański stadion dosłownie pękał w szwach, wszyscy wiedzieli, że za dwa tygodnie to właśnie jeden z tych zespołów zdobędzie mistrzostwo… Już w szóstej minucie Gęsior zdobył bramkę dla gości, ale kilkanaście minut później wyrównał Ryszard Cyroń i pierwsza odsłona zakończyła się remisowo. Po zmianie stron przeważał Górnik, ale w pięćdziesiątej szóstej minucie gry  Szewczyk został nieprawidłowo powstrzymywany w polu karnym przez Mirosława Szlezaka i arbiter wskazał na „wapno” . Krzysztof Warzycha w takich sytuacjach nie pudłował, choć Józef Wandzik był bliski obrony tego strzału. Kiedy zegar wskazywał osiemdziesiątą szóstą minutę, szarżę Cyronia powstrzymał w polu karnym Fornalik i sędzia podyktował rzut karny. Jednak poszkodowany nie potrafił przechytrzyć bramkarza Ruchu i już do końca rywalizacji ten niekorzystny wynik się nie zmienił. W tym sezonie mistrzostwem cieszył się Chorzów.

Nowe czasy, nowa rzeczywistość

Po roku 1989 zmieniły się w kraju realia i m.in. mocno ucierpiał sport. Kluby związane z przemysłem przede wszystkim ciężkim, co na Śląsku było regułą, musiały z dnia na dzień radzić sobie same. Górnikowi na początku lat 90-tych pomimo tych problemów szło całkiem dobrze. W 1994 roku mistrzostwo przekreślił skandaliczny mecz z Legia w stolicy. Po tym wydarzeniu była już tylko przeciętność. Co prawda sezon 2017/18 zespół zakończył na czwartym miejscu, jednak wcześniej dwukrotnie spadał z ekstraklasy.  W Chorzowie sytuacja był bardziej dynamiczna bowiem Ruch co prawda zdobył wicemistrzostwo i trzykrotnie brąz, jednak piłkarze z Cichej aż trzykrotnie zaznawali goryczy degradacji, nawet do III ligi, spędzając od mistrzowskiego sezonu 1988/89 poza ekstraklasą aż 11 sezonów. Wiosną tego roku w tabeli wszechczasów stracił trzecie miejsce na rzecz Górnika. Kiedy w sezonie 2016/17 „niebiescy” kolejny raz opuścili szeregi ekstraklasy, chyba nikt nie spodziewał się, że aż na 6 lat.   
Po tak długiej przerwie Wielkie Derby Śląska zostały wznowione dopiero 15 września 2023 roku. Tego dnia przy Roosevelta trybuny zostały oczywiście szczelnie wypełnione przez kibiców. Samo spotkanie nie uraczyło pięknym futbolem, pierwsza odsłona zdecydowanie rozczarowała, w drugiej gra jednak nabrała tempa i obydwa zespoły przeprowadziły kilka ciekawych akcji.  W 51 minucie chorzowianie stracili piłkę na własnej połowie, w ich polu karnym sporo swobody miał Lukas Podolski, który potężnym uderzeniem dał naszemu zespołowi  prowadzenie. Jak się później okazało, była to jedyna bramka tamtej rywalizacji.
 

Górnik - Ruch w liczbach (zestawienie uwzględnia tylko mecze ligowe):

  • W Zabrzu:           54 mecze  30-19-5     bramki      93:42
  • W Chorzowie:     52 mecze  12-16-24   bramki     55:74
  • Razem:               106 meczów  42-35-29   bramki  148:116

 

Autor: Marek Dziechciarz

Sponsorzy i partnerzy

Sponsor główny

STS

Partner strategiczny

Madej Wróbel - Wędliny

Partnerzy

EnviesaAMIOKumho TireOptymer TradePeaky BarberStanleyTatoo by PeakyZARYS International GroupAAA AutoCorrendon AirlinesHatomiManufaktura MilanNTIOSHEEDMT ProgressKapicaDe SilvaForsecIzi ProjektKagrexMoto TruckSo InvestSUNFALLVoltrogPsiBufetCub CadetFuchs

Oficjalny Partner Motoryzacyjny

Toyota Czajka

Sponsor techniczny

Reebok

Oficjalny browar

Browar Racibórz

Partner Technologiczny

GreenGo Group

Rozgrywki

Ekstraklasa