![20241109_PF_PA140.jpg [bf941b5ef728]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a0a971-095f-7409-b17d-9ec6a1841bff.jpg?width=960&format=webp)
Czekamy na zwycięstwo. Zapowiedź meczu ze Śląskiem
Punkt zdobyty na stadionie mistrza należy przyjąć z szacunkiem. W piątek w Zabrzu czeka naszych piłkarzy być może jeszcze trudniejszy pojedynek. Śląsk w przypadku porażki może czuć się już pierwszoligowcem, no chyba, że Lechia i Zagłębie również nie wzbogacą swoich kont. Aczkolwiek nawet w tym przypadku szanse wrocławian na pozostanie w gronie najlepszych będą znikome. W takiej sytuacji pewne jest jedno: walka na boisku będzie trwała do ostatniej sekundy tej rywalizacji.
Premiera dla Górnika
Do pierwszego pojedynku pomiędzy Śląskiem a Górnikiem doszło w 1951 roku. Wtedy te zespoły grały w II lidze. Oba spotkania wygrali nasi piłkarze: we Wrocławiu 2:0 a w Zabrzu aż 7:0. Historię rywalizacji w I lidze (ekstraklasie) piątkowi rywale zaczęli pisać wiele lat później, dopiero w sezonie 1964/65. Aż 3:6 uległ w Zabrzu Śląsk w swoim premierowym spotkaniu z Górnikiem. Strzelcem premierowej bramki był Zygfryd Szołtysik, trzy zdobył Ernest Pohl a dwie "dorzucił" Włodzimierz Lubański. Nigdy potem nie padło aż tyle goli w pojedynku pomiędzy tymi rywalami, pomimo tego, że statystyczna średnia trafień wynosi 2,71 na mecz, co w sumie nie jest złym wynikiem. W meczu rewanżowym we Wrocławiu rywale podzielili się punktami po remisie 3:3. Czy już wtedy działacze Górnika dostrzegli potencjał niespełna 23-letniego Huberta Skowronka - podstawowego piłkarza Śląska? Trzy lata później był on już graczem zabrzańskiej jedenastki i jesienią 1968 roku zaaplikował swoim byłym kolegom dwie bramki w wygranym przez zabrzan 4:0 ligowym pojedynku. To były lata, kiedy mało który rywal zdobywał punkty w meczach z Górnikiem, który zwyciężał ze Śląskiem niemal z regularnością szwajcarskiego zegarka. Sytuacja zmieniła się w roku 1975. Wtedy Górnik przez 5 lat w kolejnych dziesięciu meczach nie zdołał wygrać.
Walczyli o krajowy prymat
W latach osiemdziesiątych zabrzanie ponownie zaczęli być górą (zdarzyły się zwycięstwa po 5:0 i 6:0 - to akurat w rozgrywkach o Puchar Polski). O ile jednak potrafili znaleźć patent na wrocławską drużynę jako całość, to o wiele gorzej szło im z wyłączeniem z gry Ryszarda Tarasiewicza, który kilkakrotnie pokonał bramkarzy Górnika. Z kolei z drugiej strony patent na goalkeaperów Śląska miał Andrzej Zgutczyński . W sezonie 1986/87 wrocławski zespół włączył się do gry o mistrzowski tytuł. Kiedy w 10 kolejce gościł „trójkolorowych” przy Oporowskiej był nawet liderem tabeli. Jednak to Górnik po raz kolejny okazał sie najlepszy w kraju. W tamtym czasie mecze obu drużyn były przede wszystkim rywalizacją dwóch najlepszych linii pomocy w kraju. Z jednej strony Matysik, Komornicki i Iwan, a z drugiej Rudy, Tarasiewicz i Prusik. To sprzyjało emocjonującej rywalizacji!
Bywało różnie
Lata 90-te były dla Śląska równią pochyłą. Widać to było m.in. w pojedynkach z Górnikiem. Na dwanaście spotkań rozegranych w tym przedziale czasowym, Śląsk wygrał zaledwie raz. Jesienią 1990 roku zespól z Wrocławia doznał najwyższej porażki z Górnikiem na swoim stadionie - 1:4. Podobnie było po powrocie do Ekstraklasy w roku 2000, wtedy również zabrzanie był górą. Od sezonu 2008/09, kiedy I liga stała się ekstraklasą, rywalizacja obu zespołów była bardzo zacięta. Mecze stały z reguły na dobrym poziomie, padało sporo goli. Do historii przeszła potyczka Śląska z Górnikiem w rundzie jesiennej sezonu 2013/14. Wrocławianie dominowali i jeszcze w 90 minucie prowadzili 2:1. Ale finisz piłkarzy Górnika był piorunujący. Już w doliczonym czasie gry to oni wykorzystali dwa momenty dekoncentracji gości i zeszli z murawy w glorii zwycięzców. I jeszcze ciekawostka: w latach 2015 -2019 w dziesięciu kolejno rozegranych pojedynkach wrocławianie nie zdołali ani razu zwyciężyć. Czterokrotnie lepszy był nasz zespół a sześć spotkań kończyło się wynikiem remisowym.
W pierwszym meczu ubiegłego sezonu rozgrywanym z wrocławską ekipą Górnik zajmujący wówczas czternaste miejsce w ligowej tabeli nie był faworytem. Przecież Śląsk wspólnie z Rakowem otwierali stawkę. I to było widać na boisku, na którym prym wiódł Expósito, raz po raz zagrażający bramce sprzężonej przez Daniela Bielicę. W końcu w trzydziestej trzeciej minucie temu napastnikowi udało się otworzyć wynik rywalizacji. Po tym golu miejscowi dalej przeważali jednak już nie tak wyraźnie, jednak nasi piłkarze nie potrafili stworzyć sobie dogodnej sytuacji do wyrównania. Sędzia doliczył do regulaminowego czasu gry cztery minuty. Śląsk się cofnął a Górnik ruszył do ataku. No i w ostatniej akcji tego spotkania po dobrym podaniu z środka pola, piłkę przejął Adrián Kaprálik, podał do Szymona Czyża, który strzałem z szesnastu metrów pokonał wrocławskiego bramkarza!. Arbiter nawet nie wznowił spotkania tylko je zakończył, a wrocławianie padli załamani na murawę. Za to nasi zawodnicy w zdecydowanie dobrych nastrojach schodzili z murawy.
Spotkanie rewanżowe zapowiadało się bardzo interesująco, bowiem Śląsk walczył o tytuł i wiadomo było, ze będzie dla naszego zespołu bardzo trudnym rywalem. Mecz od początku przebiegał w dosyć szybkim tempie i żadnemu zespołowi nie udało się uzyskać przewagi. Dopiero po około trzydziestu minutach lekko zaczął dominować Górnik i udokumentował to golem zdobytym w czterdziestej minucie. Po świetnym zagraniu piętką Damiana Rasaka, Kamil Lukoszek ograł rywala i posłał piłkę w samo okienko bramki rywala! Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Co prawda goście zaczęli bardziej naciskać, ale „trójkolorowi” odpowiadali dynamicznymi akcjami. Po jednej z nich, kiedy popędził skrzydłem Lawrence Ennali, z łatwością minął rywala, wystawił futbolówkę Kamilowi Lukoszkowi a ten tylko dopełnił formalności! Zegar wskazywał 85. minutę gry. Piłkarze z Wrocławia próbowali jeszcze zagrozić bramce Daniela Bielicy, ale nie udało im się zmienić rezultatu tego meczu.
W pierwszym pojedynku obecnego sezonu kibice we Wrocławiu nie obejrzeli porywającego widowiska. Lepszy taktycznie Górnik wygrał 1:0 po golu Aleksanda Buksy w 34 minucie. Interesująco było jednak z innych powodów. Kibice Śląska w wręczyli Lukasowi Podolskiemu paterę i podziękowali na transparencie za pomoc w czasie powodzi. Natomiast finałem tamtej porażki była decyzja zarządu klubu, który zwolnił trenera Jacka Magierę…
Górnik - Śląsk w liczbach
w Zabrzu: 44 24-16- 4 bramki 86:38
we Wrocławiu: 45 14-12-19 bramki 52:64
Razem: 89 38-28-23 bramki 138:102
Autor: Marek Dziechciarz

