![Widok na pusty stadion z zielonymi trybunami i wielkim ekranem nad boiskiem. [208c8c80922a]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a08f9a-17f2-727d-9c6b-c3e089e2073f.jpg?width=960&format=webp)
Górnik, Ferencvárosi - fragment wspólnej historii
Nasz najbliższy rywal w drodze do Ligi Europy to najpopularniejszy i najbardziej utytułowany węgierski klub. Powstały w 1899 roku (sekcja piłkarska rozpoczęła działalność na początku roku 1900) zdobył aż 36 tytułów mistrzowskich! Tak samo jak Górnik, „Fradi” zagrali także w finale Pucharu Europy Zdobywców Pucharu. Niestety, podobnie jak pięć lat wcześniej nas zespół, piłkarze z Budapesztu ulegli w tym najważniejszym meczu 0:3, a ich rywalem było wówczas kijowskie Dynamo.
Wprowadzili Górnika do piłkarskiej Europy
Polski i węgierski futbol w okresie lat 50-tych, 60-tych i 70-tych łączyła dosyć udana współpraca. Madziarzy byli wówczas liczącym się w świecie teamem, więc nic dziwnego, że trenerów znad Dunaju byli chętnie zatrudniały polskie kluby. Najwięcej skorzystał na tym Górnik, pod wodzą tych szkoleniowców nie tylko dominował w polskiej lidze ale stał się klubem formatu europejskiego. Warto przypomnieć te nazwiska: Zsoltan Opata, Ferenc Farsang, Janos Steiner, Geza Kalocsay, Ferenc Szusza i Gyulia Szücs. Również słynny bramkarz węgierskiej „złotej jedenastki” - Gyula Grosics przez pewien czas pracował w Zabrzu szkoląc naszych bramkarzy.
Gdy jeszcze nie było Górnika…
Czy te dwa tak popularne i utytułowane kluby mogły łączyć się same, już historyczne postacie? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zagłębić się w historię. Pierwszy ślad to rok 1947. Czy wówczas 47-letni trener Ferencvarosu - Zoltán Opata, mógł przypuszczać, że 10 lat później będzie pracował w polskim klubie, który wtedy jeszcze nie istniał? Jako piłkarz sześciokrotnie zdobywał mistrzostwo Węgier z MTK Budapeszt, potem, w roli trenera triumfował dwukrotnie zdobywając mistrzostwo z jugosłowiańskim HAŠK Zagrzeb i rumuńskim ITA Arad.
Propozycja złożona przez działaczy Górnika była na tyle konkretna, że w lutym 1957 roku Zoltan Opata pojawił się w Zabrzu. Przyjechał z żoną. Gdy obejrzał pierwszy mecz Górnika, był zdruzgotany. Stwierdził krótko; "jestem niezadowolony, zamierzam nauczyć ich techniki a potem taktyki". Od razu zabrał się do pracy. Szybko został zaakceptowany przez piłkarzy, do których zwracał sie po niemiecku - niemal wszyscy w Górniku rozumieli wówczas ten język. Gracze pod okiem Węgra szybko poznawali meandry techniki i taktyki. A rezultaty jego pracy były znakomite. Rok 1957 zakończył się zdobyciem pierwszego mistrzostwa! Jak wtedy grał Górnik? W październiku i grudniu zespół pojechał na tournee po Francji i Belgii i Niemczech. Olympique Lyon przegrał 0:5, FC Nantes 1:7, Standard Liege 1:5 a FC Karlsruhe 1:4… Po sezonie 1958 Opata wrócił do Budapesztu. Praca w Zabrzu była ostatnią w jego trenerskiej karierze.
W drodze na szczyt
Géza Kalocsay miał piękną i barwną karierę. Grał w lidze czechosłowackiej, francuskiej i węgierskiej, a także w reprezentacji Węgier i Czechosłowacji. W latach 1940-41siedemnastokrotnie przywdziewał pasiastą koszulkę Ferencvarosu, dla którego strzelił 8 goli. W drugiej połowie lat 40-tych Kaloscay rozpoczął przygodę trenerską. Pracował nie tylko w swoim kraju, szkolił m.in. piłkarzy Standardu Liege, Partizana Belgrad, pracował także z reprezentacją Algierii. Właśnie z Afryki wiosną 1966 roku trafił do Zabrza. Rozpoczął ostro. Uznał, że należy zacząć od poprawy kondycji piłkarzy. Za archaiczne uważał ustawienie zespołu, który grał wtedy trójką obrońców, podczas kiedy w Europie grywało się czwórką. Zwrócił uwagę, że obrońcy Górnika nie włączają się do ataku, a napastnicy po stracie piłki nie cofają się do obrony. W ten sposób zapoczątkował grę systemem 4-4-2. Szybko uzyskał wymierne efekty. Podczas ponad 3 letniej pracy w Zabrzu Górnik należał do jednych z czołowych zespołów w Europie. Kalocsay zdobył z klubem mistrzostwo Polski wicemistrzostwo , brąz a także dwukrotnie Puchar Polski. Nasza ekipa dotarła do ćwierćfinału Pucharu Europy, w którym została pokonana przez późniejszego triumfatora tych rozgrywek – angielski Manchester United (0:2, 1:0). W sezonie 1969/70 klub z powodzeniem grał w Pucharze Europy Zdobywców Pucharu, jednak w meczach z AS Roma i finale przegranym 1:2 z Manchesterem City, Węgra na trenerskiej ławce już nie było… No cóż, lubił się bawić, bywać, korzystać z przyjemności. Nie wszystkim sie to podobało. Tutejsi ojcowie i mamy krzywo patrzyli na styl życia przystojnego Węgra, wokół którego kręciło sie sporo zabrzańskich nastolatek. A że czasy były takie jakie były, ci którzy mieli coś do powiedzenia, mogli pociągnąć za takie sznurki, że nieważne stało się dobro Górnika, tylko ich małe, źle pojęte interesy... Miałem przyjemność rozmowy z kilkoma piłkarzami z tamtej ekipy. Wszyscy byli zgodni twierdząc, że z Kaloscayem wygraliby tamten finał…
Z Zabrza trener trafił do Ferencvarosu, z którym zdobył mistrzostwo Węgier. Jeszcze w 1971 roku na krótko pojawił się w Górniku w roli asystenta, a bardziej doradcy trenera Ferenca Szuszy. Nasi piłkarze zdobyli wówczas kolejny tytuł i Puchar Polski.
Jedyny mecz
Górnik i Ferencvaros pomimo rozegranych wielu spotkań pucharowych, nigdy nie zostały skojarzone ze sobą w losowaniu. Ale to nie oznacza, że te dwa wielkie zespoły nigdy ze sobą nie rywalizowały. Po zakończeniu sezonu 1999/2000, kiedy nasz zespół uratował się przed spadkiem, zajmując czternastą lokatę, w lipcu udał się na zgrupowanie do austriackiego Grazu. I to właśnie tam, 2 lipca 2000 roku Górnik zagrał towarzyskie spotkanie z Ferencvarosem, piątym zespołem ligi węgierskiej. Nasz zespół, pomimo faktu, że otworzył wynik rywalizacji po trafieniu Jacka Wiśniewskiego, uległ wówczas „Fradim” 1:2. Team z Budapesztu posiadał wtedy mocna ekipę, która w kolejnym sezonie wywalczył mistrzostwo kraju.
W tym spotkaniu Górnik zagrał w następującym składzie:
Andrzej Bledzewski – Jacek Wiśniewski (46' Grzegorz Bonk, 80' Rafał Szwed), Grzegorz Lekki, Robert Kolasa, Michał Probierz (80' Daniel Kołodziejski) – Tomasz Prasnal, Rafał Kocyba, Marcin Brosz, Piotr Gierczak - Daniel Gacek (75' Stanisław Wróbel), Adam Kompała
Autor: Marek Dziechciarz

