![Dwóch piłkarzy rywalizujących o piłkę na boisku podczas meczu. [44e909582384]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09103-95a1-76e3-9e78-0b763a98cc78.jpg?width=960&format=webp)
Górnik - Raków: o 3 punkty za wszelką cenę!
Nie udało się naszym piłkarzom zgarnąć pełnej puli w Lublinie. Widać było jak wiele sił kosztowała Trójkolorowych pucharowa rywalizacje z Lechem. W sobotę zawita na Roosevelta 81 ekipa z Częstochowy. To będzie jedno z dwóch kluczowych spotkań tej kolejki. Porażka może kosztować Górnika utratę kontaktu z czołówką. Dlatego zabrzański team musi zrobić wszystko aby 3 punkty pozostały u nas.
Klub z interesującą historią
Raków Częstochowa powstał w 1921 roku pod nazwą Klub Sportowo-Futbolowy Racovia. Przed wojna zespół występował w klasie A, a zespoły z tego poziomu rozgrywek walczyły w dosyć skomplikowanym systemie baraży o I ligę. W latach powojennych klub balansował pomiędzy II a II ligą Właśnie jako III-ligowiec Raków dotarł w 1967 roku do finału Pucharu Polski, gdzie po dogrywce uległ Wiśle Kraków 0:2. Największe sukcesy częstochowscy piłkarz świętowali dopiero w latach 90-tych, kiedy awansowali do I ligi i przez cztery kolejne sezony rywalizowali z najlepszymi zespołami w kraju. To był wtedy taki zespół środka tabeli, jednak w sezonie 1997/98 jako ostatni zameldowali sie na mecie sezonu i zostali zdegradowani. W tamtych latach w barwach "czerwono-niebieskich" grało kilku naprawdę dobrych piłkarzy, m.in. Jacek Magiera, Piotr Mandrysz, Andrzej Kretek, Paweł Skrzypek, Jacek Krzynówek, Marcin Bojarski, Adam Fedoruk, Tomasz Kiełbowicz, Marek Matuszek czy znani z występów w Górniku Janusz Bodzioch, Marek Kołtko i Bogdan Pikuta. To właśnie w Rakowie pierwsze piłkarskie kroki na polskich boiskach stawiał Shingi Kawondera.
Po spadku było ciężko, w ciągu kilku lat częstochowianie znaleźli się w IV lidze. Powrót na szczyty trwał długo, aż 21 lat. W końcu w ubiegłym sezonie piłkarze Rakowa pod wodzą trenera Marka Papszuna w świetnym stylu wygrali pierwszoligowe zmagania i ponownie zagrają w elicie.
Rywalizacja dla Górnika
Po raz pierwszy w oficjalnych rozgrywkach zespoły Górnika i Rakowa starły się w sezonie 1978/79. To był dla naszego klubu bolesny sezon, bowiem po pierwszej degradacji nasi piłkarze walczyli na drugim froncie. 29 października 1979 roku w Częstochowie Górnik nie dał szans gospodarzom, zwyciężając 3:0 po golach Ireneusz Lazurowicza, Edwarda Sochy I Krzysztofa Szweziga. W spotkaniu rewanżowym górą również byli zabrzanie, mający wtedy już zapewniony awans. Co prawda goście prowadzili, ale gole Zygmunta Bindka i Edwarda Sochy ustaliły wynik spotkania. Ten mecz obserwowało aż 30 000 widzów bowiem rozgrywano go na Stadionie Śląskim i był jedną z atrakcji corocznego święta Trybuny Robotniczej. W pierwszej lidze (ekstraklasie) obydwa zespoły po raz pierwszy zagrały ze sobą we wrześniu 1994 roku. Przy Roosevelta górą był Górnik po golu zdobytym przez Andrzeja Orzeszka.
Sezon 1997/98 przyniósł zespołowi z Częstochowy degradację. Na ponowny awans Raków musiał czekać aż 21 lat. Ostatnie przed spadkiem spotkanie, rozegrane w Częstochowie w kwietniu 1998 roku przyniosło wysoką wygraną Górnikowi - 4:0. Gole zdobyli wówczas Marcin Kuźba - 2, oraz Adam Dźwigała i Michał Probierz.
Po tak długo wyczekiwanym awansie jesienią 2019 roku historia pojedynków Górnika z Rakowem została wznowiona i trzeba przyznać, że w sezonie 2019/20 było bardzo interesująco. Jesienią Górnik pokonał Raków 1:0 po samobójczym trafieniu Zapały w 63 minucie. 18 000 zgromadzonych na trybunach kibiców oglądało dobry, szybki mecz, w którym wynik był otwarty do końcowego gwizdka sędziego. Spotkanie rewanżowe rozpoczęło się dla naszego zespołu bardzo korzystnie, bowiem już w piątej minucie wynik spotkania otworzył Jesus Jimenez. Niestety, kilkanaście minut później gospodarze doprowadzili do wyrównania po golu Musiolika. Kiedy wydawało się, że rywalizacja zakończy się podziałem punktów, w osiemdziesiątej drugiej minucie sędzia podyktował rzut karny dla zespołu Rakowa, a pewnym egzekutorem okazał się Schwarz. I taki rezultat utrzymał się niestety do końca spotkania.
Obydwie ekipy po raz trzeci spotkały się w trzydziestej piątej kolejce w Zabrzu. Tym razem górą był nasz zespół, który odniósł efektowne zwycięstwo 4:1. Pierwszego i trzeciego gola dla Górnika zdobył Igor Angulo. Celne trafienie Baska na 3:1 było jego ostatnim w barwach „trójkolorowych”.
Bywało różnie
W pierwszym spotkaniu ubiegłego sezonu kibice w Zabrzu byli świadkami dobrego widowiska. Mecz był od początku zacięty, prowadzony w szybkim tempie, a piłkarze obydwu zespołów oddali aż 25 strzałów w kierunku bramki. W kierunku – bowiem gorzej było ze skutecznością. W skali całego spotkania lekką przewagę posiadali goście, jednak świetne zawody rozegrał Michał Szromnik, który kilkukrotnie świetnymi interwencjami zapobiegł utracie gola. W drugiej połowie Górnik mógł przeważyć szalę zwycięstwa na swoja korzyść, kiedy kapitalnym strzałem z trzydziestu metrów popisał się… Dominik Szala. Tym razem bramkarza Rakowa wyręczyła poprzeczka.
Mecz rewanżowy miał dwie odsłony. W pierwszej wiało nudą. Kibice zgromadzeni na stadionie w Częstochowie byli świadkami zaledwie jednego celnego uderzenia w 45 minucie gry , i w ten sposób gospodarze schodzili na przerwę prowadząc 1:0. Natomiast druga połowa przyniosła więcej emocji, jednak głownie za sprawą ataków graczy z Częstochowy. Jednak Michał Szromnik nie dał się po raz drugi zaskoczyć. Nasz zespół zagrał bardzo słabo w ofensywie, nie stwarzając w tym dniu większego zagrożenia dla bramki miejscowych.
We wrześniu w Częstochowie obydwa zespoły zagrały ze sobą po raz pierwszy w tym sezonie. Pierwsza połowa rozpoczęła się od walki w środku pola i obustronnych próbach przechytrzenia defensywy rywala. I ta sztuka już w 14. minucie udała się „trójkolorowym”. Długą piłkę posłał na środek pola Marcel Łubik, zagranie przedłużył Jarosław Kubicki, który zagrał do Ousmana Sowa , a ten wyszedł na czystą pozycję i strzałem w krótki róg bramki pokonał goalkeapera Rakowa. Po tej stracie miejscowi bardziej zdecydowanie ruszyli do przodu, ale nasza obrona była czujna. Druga odsłona przyniosła zmianę obrazu gry, Raków uzyskał przewagę, która zaowocowała kilkoma groźnymi okazjami do wyrównania rezultatu. Nasz zespół walczył dzielnie, aby utrzymać korzystny rezultat. Kosztowało to piłkarzy bardzo dużo sił, ale opłacało się, bowiem wynik 1:0 do końca rywalizacji nie uległ zmianie.
Górnik - Raków w liczbach:
w Zabrzu: 12 meczów, 7-2-3, bramki 16:10
w Częstochowie: 12 meczów, 5-3-4, bramki 14:10
razem 24 mecze, 12-5-7 , bramki 30:20
Autor: Marek Dziechciarz

