![Kartka_z_kalendarza+%281%29.jpg [47d6ad96e45a]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a0a402-9a83-7441-a2d6-2a363d40c0af.jpg?width=960&format=webp)
Kartka z kalendarza: Zdarzyło się 70 lat temu – Brazylijczycy w Zabrzu
Górnik, który awansował do grona najlepszych w sezonie 1955, podobnie jak inne polskie zespoły, nie miał wielu okazji do konfrontacji z ekipami zza granicy. Zdarzali się rywale z krajów ościennych – Czechosłowacji, NRD czy Związku Radzieckiego, ale to były sporadyczne przypadki. W 1956 roku przyleciał do Europy brazylijski zespół América FC Belo Horizonte, wielokrotny mistrz stanu Minas Gerais. Wówczas Brazylia nie posiadała jeszcze ligi krajowej, ta powstała dopiero w roku 1971, a do tej pory mistrzów wyłaniały rozgrywki stanowe.
Kadra B nie dała rady
Piłkarze z kraju kawy, mimo, że pierwsze mistrzostwo świata mieli zdobyć dopiero dwa lata później, nie bez racji byli uznawani za wirtuozów techniki futbolowej, dlatego obejrzenie ich popisów na żywo stanowiło niezłą gratkę dla miłośników futbolu. 30 września 1956 roku América miała zagrać w Zabrzu z Górnikiem, a 4 dni wcześniej rywalizowała z reprezentacją Polski B. Wówczas w jej szeregach występowało trzech naszych piłkarzy: bramkarz – Józef Machnik i dwaj gracze ofensywni – Marian Olejnik i Józef Czech, który był autorem jednego gola. Mecz był jak podawała ówczesna prasa, pasjonujący i zakończył się rezultatem 2:2.
Komplet przy Roosevelta
Zabrze żyło tym spotkanie już od wielu dni, a kibice byli przeświadczeni, że zobaczą futbol na najwyższym poziomie. Oczywiście w składzie Trójkolorowych pojawiła się trójka piłkarzy, którzy kilka dni wcześniej rywalizowali z gośćmi. Od pierwszego gwizdka arbitra Brazylijczycy…nie ruszyli do przodu, grali wolno, można powiedzieć – oszczędzali siły. Po kilkunastu minutach nasi zawodnicy - na początku lekko zdeprymowani, zaczęli sprawniej rozgrywać piłkę, próbując tworzyć akcje zagrażające bramce przyjezdnych, ale nie przynosiło to większych rezultatów. Podsumowując pierwsze 45 minut, kibice nie byli świadkami porywającego futbolu. Piłkarze Górnika kontrolowali grę, kilkukrotnie sprawdzając umiejętności bramkarza Egara , natomiast Józef Machnik był w zasadzie „bezrobotny”.

Fatalny błąd
W drugiej odsłonie gra nabrała rumieńców. Nasi piłkarze zobaczyli, że tego przeciwnika można pokonać, natomiast goście chcieli pokazać, że jako zawodowcy, również mecze towarzyskie traktują jak najbardziej serio. To właśnie w drugiej połowie pokazali swoje wspaniałe wyszkolenie techniczne, czym przewyższali graczy Górnika, jednak z drugiej strony zaskakiwali brakiem tzw. ciągu na bramkę i zdecydowania na polu karnym rywali. Mogło to wyglądać tak, jakby najbardziej cieszyła ich sama przyjemność posiadania piłki nad którą świetnie panowali, natomiast wynik był sprawą drugorzędną. Z kolei zabrzanie pewne braki techniczne nadrabiali pomysłowością, ambicją i wolą walki. Wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem bezbramkowym, który patrząc na przebieg gry byłby adekwatny do tego co działo się na boisku. Ale w 82. minucie Machnik wybiegając co centry z rzutu rożnego fatalnie minął się z piłką i napastnik Gunga strzałem głowa umieścił piłkę w siatce… Po tej stracie nasi piłkarze rzucili się do ataku, jednak 4 minuty później po jednej z kontr, która zakończyła się stratą, piłkę przejęli Brazylijczycy i posiadając liczebną przewagę pod bramką Machnika, zdobyli za sprawą Geraldiego drugiego gola.
Takie były początki rywalizacji Trójkolorowych z zespołami z drugiej półkuli. W latach 60-tych Górnik pojedzie na pierwsze tournée po Ameryce Południowej, gdzie będzie rywalizował z czołowymi drużynami z kontynentu. I w większości będą to rywalizacje zakończone zwycięstwami !
Górnik zagrał w następującym składzie:
Józef Machnik – Henryk Zimmermann, Antoni Franosz, Grychtoł* - Eryk Nowara, Marian Olejnik – Henryk Szalecki, Ginter Gawlik, Burek*, Henryk Czech, Ewald Wisniowski
* Grychtoł oraz Burek to zawodnicy Concordii Knurów zaproszeni na to spotkanie
Opr. Marek Dziechciarz

