![10097-mini-3.jpg [7df27255212f]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a0ae65-4207-702c-98fa-fdf1da7e4141.jpg?width=775&format=webp)
A mogło być trzech...
W historii polskiej piłki tylko dwóch legendarnych piłkarzy bezpośrednio zmieniło barwy klubowe z wojskowych na górnicze. Ale niewielu wie, jak blisko Górnika była także jedna z gwiazd warszawskiego teamu…
"Zaszczytna" służba wojskowa
Warszawska Legia, w latach 50-tych występująca w lidze jako CWKS, nigdy nie była potentatem w polskiej piłce. Ba, niewiele brakowało aby sztandarowym klubem Ludowego Wojska Polskiego został Wawel Kraków ale ówczesne "czynniki wojskowe" zadecydowały w 1953, że prawo pozostania w ekstraklasie z wojskowych klubów ma tylko siódma w lidze Legia Warszawa a nie drugi w tabeli Wawel(!) i w ten sposób krakowski klub skazano na niebyt a piłkarze rozjechali się po kraju. Dopiero w 1955 i 1956 roku Legia zdobyła dwa mistrzostwa. Mówiło się że, to zespół gwiazd ściągniętych z innych klubów. Faktycznie, w tamtych czasach wojsko było bardzo mocne, przede wszystkim politycznie i zespół budowano w prosty sposób: najlepszych piłkarzy po prostu brano "w kamasze". Wojskowi największe łowy urządzili sobie na Śląsku. I w ten sposób o sile zespołu z Łazienkowskiej decydowali rodowici Ślązacy. Tylko Cieślikowi się udało pozostać w Chorzowie i to po interwencji na najwyższych szczeblach władzy. Ci piłkarze nie czuli się w ogóle związani ze stolicą i kiedy w 1956 roku zmieniła się w kraju sytuacja polityczna, wielu zaczęło czynić starania, aby w końcu zrzucić z siebie zbyt ciasno uwierający mundur.
W 1956 roku do I ligi (ekstraklasy) awansował nasz Górnik. Pierwszy sezon był udany dla beniaminka, szóste miejsce w tabeli i finał Pucharu Polski rozbudził w Zabrzu spore apetyty. I w ten sposób postanowiono zbudować "Wielkiego Górnika". Przede wszystkim należało wzmocnić skład. A gdzie grali najlepsi piłkarze? W Legii! I byli to ludzie, którzy chcieli wrócić do siebie - na Śląsk.
Cywilne ubranie nie dla każdego
W 1957 roku, kiedy nadarzyła się okazja zwolnienia do "cywila", pojawiła się oferta zabrzańskiego Górnika Pohl wraz z Kowalem - pierwszy z Rudy Śląskiej, drugi z Bobrka, zameldowali się w Zabrzu. Oczywiście za transferem stały pieniądze, podobna niemałe jak na tamte czasy. Nic więc dziwnego, ze Pohl jako pierwszy piłkarz Górnika kupił sobie samochód. Choć przejście Kowala było rozłożone w czasie na tyle, aby piłkarski świat na wiadomość, że Kowal nie podpisał jeszcze karty zgłoszeniowej do Górnika Zabrze zdecydowanie zareagował. Niektórzy działacze wybierali się w podróż do Bobrka i próbowali zmienić decyzję u... żony Kowala, gdyż w tym czasie jej małżonek przebywał w Warszawie, czekając blisko tydzień na odcinek zwolnienia z wojskowego klubu. Jednak szybko wszystkie spekulacje zostały ucięte. Kowal wraz z Pohlem zameldowali się w Zabrzu z odcinkiem zwolnienia i nastąpiła uroczysta chwila podpisania zgłoszenia do Górnika. Jeszcze przedtem obaj piłkarze zgłosili się w nowym miejscu pracy - na kopalni Concordia, gdzie załatwiali wszystkie formalności związane z rozpoczęciem pracy. Był jeszcze jeden piłkarz, który miał grać w Zabrzu. To pochodzący z Nowego Bytomia Lucjan Brychczy. Czekało na niego nawet mieszkanie. Jednak wojskowe władze nie puściły piłkarza, obiecując, że uczynią to w następnym roku. Była to jednak typowa gra na zwłokę, bowiem generałowie zmienili decyzję i mimo tego, że w sprawie interweniował osobiście Edward Gierek, zdania nie zmieniły. A Gierkowi powiedziano aby w sprawy wojska się nie mieszał. W roku 1957 Górnik z Pohlem i Kowalem w składzie był już bezkonkurencyjny w lidze i po raz pierwszy zdobył tytuł Mistrza Polski.
Tak różne losy…
Edmund Kowal grał w Zabrzu krótko. Tuż przed świętami wielkanocnymi w 1960 piłkarz uległ tragicznemu wypadkowi, który okazał się śmiertelny. Ernest Pohl zakończył swoją piłkarską przygodę w ostatnim meczu sezonu 1966/67, przy okazji zdobywając ósmy tytuł mistrzowski z Górnikiem. Na początku lat 90-tych, wyjechał wraz z rodziną do RFN. Umarł w 1995 roku w Hausach. Lucjan Brychczy został do końca w Legii. Jako piłkarz cieszył się opinią jednego z lepszym techników i taktyków w Europie. Skuteczności w ataku nie sprzyjały skromne warunki fizyczne które jednak nadrabiał umiejętnościami technicznymi i niekonwencjonalnymi zagraniami. Zdobył 182 gole w lidze, co plasuje go w strzeleckiej tabeli wszechczasów na drugim miejscu z Pohlem. Karierę piłkarską zakończył w 1972 roku.
Lucjan Brychczy odszedł w wieku 90 lat w nocy z 1 na 2 grudnia. Niech spoczywa w pokoju.
Marek Dziechciarz

