![Dwóch piłkarzy rywalizujących o piłkę na zielonym boisku podczas meczu. [1c909bae4952]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09107-b17a-727b-b826-494982e4dcab.jpg?width=960&format=webp)
Motor - Górnik: Czy to już koniec niefartu?
Zwycięstwo z Lechem i awans do półfinału rozgrywek o Puchar Polski bez wątpienia wzmocniło mentalnie nasz zespół, który w ostatnim meczu pokazał to do czego przywykliśmy – waleczność i nieustępliwość. Mamy nadzieję, że ta wygrana oznacza koniec niefartu, który ostatnio prześladował Trójkolorowych. Teraz Górnika czeka pojedynek z Motorem, pojedynek, w którym trzeba pokazać to, co mamy najlepsze, bo przecież do końca rozgrywek pozostało jeszcze trochę spotkań, a strata do lidera jest bardzo mała
Dawno temu w fabryce samochodów
W 1950 grupa pracowników zatrudnionych przy budowie Fabryki Samochodów Ciężarowych w Lublinie założyła w miejsce istniejącego Metalowca Lublin Związkowe Koło Sportowe „Stal”, siedem lat później przemianowany na Robotniczy Klub Sportowy Motor Lublin. W 1968 roku zespół, który rozgrywki rozpoczynał od A klasy awansował do II ligi. Awans do elity był na wyciągniecie ręki w 1974 roku, jednak w ostatniej kolejce lublinianie nie sprostali Stomilowi… To co wówczas się nie udało, ziściło się 6 lat później. Po tym awansie Motor gościł wśród najlepszych do roku 1992, jednak w tym okresie aż trzykrotnie zaznawał goryczy degradacji i… dwukrotnie szybko awansował z powrotem! Jednak kolejne lata przyniosły kibicom „motorowców” istną huśtawkę nastrojów, bowiem był czas, kiedy ich ulubieńcy rywalizowali w IV lidze. Ich cierpliwość została nagrodzona dopiero w tym roku, kiedy Lublin mógł fetować już czwarty awans Motoru do elity.
Drugoligowe początki
Pierwsza rywalizacja Górnika z Motorem na szczeblu centralnym miał miejsce w II lidze (obecna I). Niestety, w 1978 roku Górnik niespodziewanie zakończył pierwszoligowe rozgrywki na ostatnim miejscu w tabeli i musiał walczyć o ponowny awans. A początek rywalizacji nie był wcale optymistyczny, na cztery mecze nasz zespół 2 wygrał i 2 przegrał, no cóż, trzeba było uczyć się gry w II lidze… W kolejnym do Zabrza przyjechała ekipa z Lublina. Goście dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale najpierw Emil Szymura a potem Ireneusz Lazurowicz zdołali doprowadzić do remisu. Po tym trafieniu w ciągu dziesięciu minut zabrzanie jeszcze dwukrotnie znaleźli drogę do bramki Motoru (Stanisław Gzil i Jarosław Marcinkowski), zwyciężając 4:2, i do końca rundy jesiennej stracili już tylko jeden punkt! To był typowy mecz „na przełamanie” . Nie było wątpliwości, kto awansuje.
Rewanż za dwa lata
W kolejnym sezonie awansował Motor i dwa lata po tamtym spotkaniu obydwie ekipy stanęły naprzeciwko siebie. Tym razem w Lublinie. Niestety, miasto nie było gościnne dla naszych graczy. Fakt, Górnik w tamtym okresie był w fatalnej formie i to było widać w boiskowych poczynaniach. Miejscowi aż trzykrotnie „dziurawili” bramkę strzeżona przez Waldemara Cimandera. A wynik ponownie otworzył Przybyła, piłkarz, który w poprzednim spotkaniu w Zabrzu dwukrotnie celnie strzelał… W spotkaniu rewanżowym zagrożony spadkiem Górnik zdobył cenne punkty po jedynym golu autorstwa Edwarda Sochy.
Piękne lata osiemdziesiąte
Lata osiemdziesiąte to drugi złoty okres klubu. Rywalizacja z lublinianami z reguły przynosiła komplet punktów, choć na zakończenie sezonu1986/87, który zakończył się kolejnym mistrzostwem, kibice zgromadzeni na zabrzańskim stadionie, musieli przełknąć gorzka pigułkę. W ostatnim meczu sezonu miała być wielka feta, a wyszła z tego typowa piłkarska chałtura… Goście, już wcześniej pogodzeni z degradacją wkładali w swoje poczynania znacznie więcej sił i serca, więc zasłużenie wywieźli z Zabrza dwa punkty, zwyciężając 2:1. To właśnie przed tym spotkaniem pożegnano specjalnymi pucharami Waldemara Matysika i Andrzeja Pałasza, którzy w nowym sezonie mieli grać za granicą.
Lubelskie ostatki
Zespół z Lublina dosyć szybko pozbierał się po spadku i dwa lata później awansował. Jednak sezon 1991/92 był ostatnim , gdy Motor rywalizował w futbolowej elicie. I to pożegnanie lubelsko-zabrzańskiej rywalizacji wypadło blado, bowiem w dwóch rozegranych meczach kibice w Zabrzu i w Lublinie goli nie zobaczyli. Kiedy lubelski klub przechodził różne koleje losu w następnych latach, Górnik również zliczał wzloty i upadki. I właśnie w takich okolicznościach doszło do - jak do tej pory, ostatniej rywalizacji tych zespołów. Sezon 2009/10 Górnik spędzał na zapleczu ekstraklasy, natomiast Motor w zasadzie był pierwszoligowym beniaminkiem. W zasadzie, ponieważ zespół spadł z ligi, ale po wycofaniu się z rozgrywek GKS-u Jastrzębie, PZPN zadecydował, że w pierwszej kolejności GKS zastąpi najwyżej sklasyfikowany zespół spośród spadkowiczów I ligi, a więc… Motor. To stosunkowo niedawne wydarzenia, więc pamiętamy jak ciężką walkę o awans stoczyli „trójkolorowi”. Jesienią w pierwszym meczu Górnik wygrał w Zabrzu 2:1 a decydującego o zwycięstwie gola zdobył w 89. Minucie Grzegorz Bonin. Spotkanie rewanżowe nasi piłkarze po prosu musieli wygrać, aby myśleć o awansie. I faktycznie, w Lublinie nie zawiedli. Druga połowa była zabójcza dla gospodarzy. Najpierw Tomasz Zahorski otworzył wynik rywalizacji, a potem w ciągu dwóch minut dwukrotnie do lubelskiej bramki trafiał Adrian Świątek.
Zabrzańskie ślady
Motor grał w ekstraklasie tylko dziewięć sezonów, ale może poszczycić się piłkarzami dużego formatu. To właśnie tam swoje kariery rozpoczynali Władysław Żmuda i Jacek Bąk. Także profesjonalną karierę w Motorze rozpoczynał Robert Grzanka, który zdobył w RFN wicemistrzostwo Europy U-18 a w latach 1987-1989 grał w Górniku, zdobywając mistrzostwo i Superpuchar. W 1975 roku z Motoru do Zabrza trafił bardzo solidny defensor Adam Popowicz, który przez trzy sezony grał w naszym klubie. I na koniec ciekawostka. 30 lipca 1995 roku w szwajcarskim Vevey rozegrano towarzyskie spotkanie Motoru Lublin i Realu Madryt! Mecz zakończył się porażką lublinian 0:7. A co to ma wspólnego z Górnikiem? Ten mecz zorganizował Władysław Kozubal, były prezes naszego klubu, zajmujący się wówczas menedżerką. Miał on zobowiązania wobec Motoru, a chodziło o niedoszły transfer zawodnika Motoru do szwajcarskiego Lausanne-Sports. Kozubal pomagał w organizacji obchodów 90-lecia istnienia klubu z Vevey, partycypując w kosztach sprowadzenia do Szwajcarii drużyny z Madrytu. Warunek był jeden. Real miał zagrać z Motorem i faktycznie tak się stało.
![Dwóch piłkarzy walczy o piłkę w powietrzu na stadionie podczas meczu. [c58d29150111]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09107-ad83-7454-80e4-29a876162ac1.jpg?width=480&format=webp&quality=85)
Pierwszy sezonu 2024/25 rozegrany w Lublinie już na początku pokazał., że łatwo nie będzie. W 8. minucie słupek uratował nasz zespół przed stratą gola. Co prawda kilkanaście minut później Lukas Podolski nie wykorzystał świetnej okazji, bowiem jego uderzenie z pięciu metrów wybronił bramkarz gospodarzy, ale to w dalszym ciągu więcej do powiedzenia mieli piłkarze Motoru. Cztery minuty po rozpoczęciu drugiej połowy Simon mocnym strzałem z 16 metrów pokonał naszego goalkeapera a dwie minuty później ponownie słupek stał się sprzymierzeńcem „trójkolorowych”… Niestety, do końca spotkanie obraz gry i wynik nie uległ zmianie. W 81 minucie Michał Szromnik popisał się interwencją meczu, chroniąc nasz team przed utratą kolejnej bramki.
Spotkanie rewanżowe miało zgoła inny przebieg. Od początku przeważał Górnik i na pierwszego gola autorstwa Lukasa Poldolskiego czekaliśmy tylko 25 minut. W przerwie trener Jan Urban zdecydował się na zmiany na, puszczając w bój Matusa Kmeta i Ousmane Sow'a. I to był strzał w „dziesiątkę”, bowiem obaj odwdzięczyli się celnymi trafieniami. Pomiędzy tymi golami, celnością strzału popisał się Patrik Hellebrand i w 64. minucie było już 4:0. Goście mieli okazję do zdobycia bramki honorowej, ale na przeszkodzie stanął Filip Majchrowicz, który dwukrotnie obronił (drugi powtórzony) rzuty karne wykonywane przez Piotra Ceglarza!.
Pierwszy pojedynek obecnego sezonu rozegrany w Zabrzu był jedocześnie trzynastą rywalizacja z Motorem na własnym boisku. I niestety trzynastka okazała się pechowa, bowiem „trójkolorowi” ulegli gościom 0:1 po golu N'Diaye zdobytym w 58. minucie. Pierwsza połowa przebiegła pod dyktando Motoru Lublin. Druga odsłona była zdecydowanie lepsza, jednak po uzyskaniu prowadzenia gracze z Lublina zagęścili defensywę, przez która trudno było się przebić naszym piłkarzom, którzy bili jednak głową w mur, dośrodkowania wybijali obrońcy, a strzały odbijały się od nóg przeciwników.
Górnik – Motor w liczbach:
W Zabrzu 13 meczów 7 wygranych - 4 remisy - 2 porażki bramki 24:10
W Lublinie 12 meczów 4 wygrane - 5 remisów - 3 porażki bramki 13:7
Razem 25 meczów 11 wygranych – 9 remisów – 5 porażki bramki 37:17
Autor: Marek Dziechciarz

