10026-mini-3+%283%29.jpg [7808621a4343]
Pozostałe

Pamiętajmy o tych, którzy odeszli... (cz. 4)

Początek listopada to szczególny miesiąc. To czas, w którym wspominamy tych, których już wśród nas nie ma… Od pierwszych sukcesów Górnika minęło już pół wieku i lista ludzi, którzy mocno zaznaczyli swoją obecność w historii klubu nie jest krótka. Dlatego w tych dniach wspomnijmy i przypomnijmy wszystkim kibicom piłkarzy, którzy odeszli, tworząc wcześniej wielkiego Górnika.

Stefan Floreński (1933 – 2020)      

Urodził się 17 grudnia 1933 roku w Sośnicy jako Ginter Florenski. Brzmienie imienia i nazwiska zmieniono mu urzędowo po wojnie. Zaczynał w gliwickim Orle (potem Sośnica). Do Górnika trafił w 1956 roku.  Zadebiutował w trzeciej kolejce sezonu 1957 w meczu z Zagłębiem Sosnowiec,  od razu stając się piłkarzem pierwszej jedenastki. Jego talent szybko zauważyli selekcjonerzy reprezentacji Polski i 29 września 1957 roku  "Florek" zadebiutował w koszulce z białym orłem na piersi.  Miesiąc później zagrał w historycznym, wygranym 2:1  meczu z reprezentacją ZSRR na Stadionie Śląskim.  W 1959 roku wystąpił w pierwszym po wojnie oficjalnym meczu z reprezentacją RFN w Hamburgu (1:1) Rok później roku pojechał z kadrą na olimpiadę do Rzymu. Niestety, na jednym z treningów złamał nogę i nie zagrał w żadnym meczu. Pomimo, że w 1963 roku skończył 30 lat, imponował niezmiennie wysoka formą, będąc przekleństwem dla napastników rywali. To właśnie on był polskim prekursorem stosowania wślizgów w grze obronnej. Ale lata biegły jednak nieubłaganie i piłkarz zadecydował, że w Zabrzu czas na następcę. Jesienią 1970 roku rozegrał jeszcze 4 mecze i w wieku 37 lat zakończył I-ligową karierę. Ponieważ zdrowie dopisywało, pograł jeszcze dwa lata w Górniku Wesoła, a po rychłej fuzji w GKS-ie Tychy. W 1973 roku w wieku 40 lat definitywnie powiedział - koniec.  Floreński przez piętnaście sezonów spędzonych w Zabrzu rozegrał 258 meczów, zdobywając dwie bramki. Razem z kolegami dziewięciokrotnie był mistrzem Polski a pięciokrotnie triumfował w rozgrywkach Pucharu Polski! W 1981 wyjechał razem z żoną do RFN,  ponieważ tam mieszkała jego matka. zamieszkał w Hamm z żoną, córką, zięciem i wnukami. W 2011 roku Stefan Floreński wraz z dawnymi kolegami - Janem Kowalskim, Erwinem Wilczkiem i Hubertem Kostką został Ambasadorem Górnika.
Zmarł w Hamm 23 lutego 2020 roku i spoczął na tamtejszym cmentarzu.


Piotr Jegor (1968 – 2020)

Przyszedł na świat w Zbrosławicach, karierę zaczynał w Górniku Knurów. W wieku 17 lat trafił do kadry pierwszego zespołu, który występował wówczas w II lidze. Ale o utalentowanym obrońcy od dawna wiedziano w Zabrzu i w lipcu 1988 roku piłkarz stał się zawodnikiem Górnika Zabrze - aktualnego mistrza kraju.  Szybko stał się podstawowym graczem zabrzan i godnie zastąpił na pozycji lewego obrońcy Marka Kostrzewę. Rozegrał zaledwie osiem spotkań ligowych, dwa w Pucharze Mistrzów i stanął przed wielkim egzaminem w postaci gry z  drużyną Realu, bowiem tego rywala wylosowali Górnicy w kolejnej rundzie. Górnik pomimo, że odpadł w tej konfrontacji, pokazał się z dobrej strony, a gol, który z 30 metrów strzelił Jegor, stał się ozdobą meczu na Santiago Bernabeu. Po tym spotkaniu trener Leo Beenhakker  postanowił pozyskać obiecującego piłkarza. Jego determinacja była ogromna, ale upór ówczesnych działaczy w kraju  jeszcze większy i w konsekwencji bezsensowne przepisy PZPN-u zadecydowały o klęsce misji Leo. Rok później piłkarz zadebiutował w reprezentacji kraju. Przez osiem lat Jegorowi tych występów uzbierało się 20, ale wszystkie miały miejsca w meczach towarzyskich. W 1994  miał okazję do świętowania swojego pierwszego tytułu mistrzowskiego, niestety, sędzia zadbał, żeby decydującego o tytule meczu z Legią Górnik nie wygrał… W 1992 roku zagrał w finale Pucharu Polski, niestety, tym razem z innych względów też się nie udało. Na Igrzyska Olimpijskie do Barcelony nie pojechał, nie miał szans, urodził sie rok za wcześnie... Miał szansę gry w HSV Hamburg ale udało się, nie z jego winy. W 1995 roku odszedł z Górnika do Happoelu Hajfa, gdzie pograł tylko pół roku i wrócił do Zabrza. Jako kapitan upominał się o sprawy drużyny, co nie było mile widziane i w rezultacie musiał odejść z klubu. Potem był epizod w Stali Mielec i pięć udanych sezonów  w Odrze Wodzisław. Po zakończeniu kariery rok był bez pracy.  Na kopalni się nie udało, trochę pracował w MOSiR-ze w Knurowie, później w LZS Bełk za siedemset złotych. Kilka lat minęło, zanim wrócił do normalnego życia nie związanego z piłką. W końcu znalazł stałą pracę, w jednej z firm gliwickiej strefy ekonomicznej.  Chciał pozostać przy piłce, najlepiej w Górniku, ale nic z tych planów nie wyszło. Piotr Jegor rozegrał dla Górnika 179 meczy ligowych w których zdobył 13 bramek. Publiczność zapamiętała go przede wszystkim z fantastycznie bitych rzutów wolnych.  Mówiło sie wówczas, że kiedy Jegor podchodzi do piłki, rywale wolą nie stać w murze...         
Zmarł niespodziewanie 17 marca 2020 roku. Pochowany został na cmentarzu komunalnym w Knurowie.

Ireneusz Lazurowicz (1951-2020)

Trafił do Górnika w 1973 roku z MGKS Mikulczyce, dokładnie roku po zakończeniu złotej ery klubu. Kiedy w 1985 roku nasz zespół ponownie rozpoczął pasmo sukcesów. Lazurowicz od czterech lat grał już we Francji. W ciągu tych ośmiu  lat zagrał 178 meczów, zdobywając 22 gole. Niestety, bez sukcesów, bo nie był to najlepszy okres w historii Górnika. Rozpoczynał jako napastnik, ale  trener Teodor Wieczorek znalazł mu nową pozycję na boisku i teraz Lazurowicz występował najczęściej jako ofensywny pomocnik. Piłkarz szybko został zaakceptowany przez kolegów i kibiców. Był waleczny, nieustępliwy, nie odpuszczał. Lata leciały, zmieniali się trenerzy, lecz nikomu nie udało się nawiązać do minionych sukcesów. Wykruszali się również najlepsi piłkarze a nowi nie wnosili takiej jakości. Lazurowicz stawał się w tym gronie powoli nestorem. Kiedy w sezonie 1976/77 „trójkolorowym” udało się wywalczyć brąz, wydawało się, ze idzie na lepsze. Niestety, w następnym sezonie zespół zaznał po raz pierwszy goryczy degradacji. Na drugim froncie Lazurowicz grał tylko w rundzie jesiennej. W pierwszym wiosennym meczu przydarzyła się kontuzja, która na ponad pół roku wykluczyła piłkarza z gry. Wrócił na boisko dopiero w październiku 1979 roku. Po tym powrocie trener Żmuda znalazł dla niego nową rolę na boisku  –  w duecie z Jerzym Gorgoniem mieli stanowić parę stoperów. I również na tej pozycji Piłkarz imponował swoimi najlepszymi cechami. W czerwcu 1981 roku zdecydował się wyjechać do Francji, gdzie grał jeszcze w niższych ligach do 1986 roku. Po zakończeniu kariery podjął pracę, trenując jednocześnie amatorskie zespoły. Niestety w ostatnich latach podupadł na zdrowiu.     
Zmarł w Bourg-an Bresse 3 listopada 2020 roku

Erwin Wilczek (1940-2021)

Wilczek urodził się w Wirku, gdzie zaczynał przygodę z piłką. Był bardzo uzdolniony i już w 1954 roku trafił do kuźni talentów - jak nazywano drużynę chorzowskiego Zrywu. Zabrzański Górnik budujący wówczas mocny zespół, szybko poznał się na talencie młodego piłkarza, który zdążył już zagrać w młodzieżowej reprezentacji Polski i latem 1959 roku Erwin Wilczek został piłkarzem "trójkolorowych". W swoim debiucie w wieku 18 lat i 9 miesięcy zdobył dwa gole!  W 1961 roku zadebiutował w reprezentacji Polski w zwycięskim meczu przeciw ekipie ZSRR. W 1963 roku trener zabrzan Ewald Cebula zmienił Wilczkowi pozycje na boisku. Z napastnika stał się rozgrywającym I to był strzał w "dziesiątkę". "Biba" - bo taki był boiskowy pseudonim piłkarza, nigdy nie imponował fizyczną posturą. Ale to właśnie on razem z Szołtysikiem jak to się mówi - "robili grę". Piłkarz, pomimo sukcesów Górnika, których był współautorem, nie zawsze znajdował uznanie selekcjonerów reprezentacji Polski, stąd zagrał tylko 15 meczów, co było efektem zbyt częstej rotacji na tym stanowisku. W 1970 w pamiętnym meczu z Romą po faulu na Gorgoniu, który był na granicy pola karnego to właśnie Wilczek „pomógł” sędziemu w podyktowaniu rzutu karnego, dyskretnie popychając arbitra w kierunku ”wapna”. 25 listopada 1972 roku w zwycięskim meczu z Zagłębiem Sosnowiec, kibice pożegnali Wilczka, który do końca był podstawowym piłkarzem zespołu. Dalszą karierę kontynuował we francuskim Valenciennes. W sezonie 1973/74 piłkarz został królem strzelców II ligi z dorobkiem 26 goli a rok później stał się architektem awansu zespołu do pierwszej ligi. Jednak miał już 35 lat i zadecydował o zakończeniu kariery. W latach 80-tych los rzucił Wilczka do Gabonu. W 1986 roku prowadził reprezentację tego kraju a potem został trenerem zespołu AS Sogara z miasta Port Gentil.  I w 1987 roku osiągnął z tym zespołem finał Pucharu Mistrzów Afryki. Po afrykańskiej przygodzie piłkarz osiadł na stałe we Francji gdzie pracował zawodowo i prowadził jako trener miejscowy nieduży klub.        
Erwin Wilczek w barwach Górnika zdobył 9 tytułów mistrzowskich i sześciokrotnie wywalczył z zespołem Puchar Polski. Ten rekord chyba nigdy nie zostanie pobity…
Zmarł 30 listopada 2021, pochowany w Aulnoy-lez-Valenciennes we Francji

Jan Gomola (1941-2022)

Gdy na początku 1965 roku Górnik został z jednym bramkarzem, trzeba było szybko szukać dublera i to takiego, który mógłby z powodzeniem zastąpić między słupkami kontuzjowanego Huberta Kostkę. Wtedy w Zabrzu przypomniano sobie, że w zespole "Kuźni" Ustroń objawił się bramkarski talent o nazwisku Gomola. Transfer szybko sfinalizowano  i bramkarz zjawił się w Zabrzu. Błyskawicznie zadebiutował  zachowując przy tym czyste konto. We wrześniu 1965, po pucharowym dwumeczu meczu Górnika z Austriackim LASK Linz, wygranym 3:1 i 2:1 głównie dzięki doskonałej grze Gomoli, piłkarz został powołany do reprezentacji olimpijskiej, w której zadebiutował w meczu z Czechosłowacją. A w  pierwszej reprezentacji debiutował w maju 1966 w zremisowanym 1:1  meczu ze Szwecją. To był czas kiedy Górnik miał w kadrze dwóch bramkarzy – reprezentantów Polski.  Bywało, że jeden z nich bronił w klubie a drugi w kadrze!  W pamiętnym sezonie 1969/70, kiedy Górnik dotarł do finału PEZP w lidze więcej bronił Gomola a w meczach pucharowych Kostka. W 1971 na zgrupowaniu reprezentacji  lekarz wykrył u Gomoli pęknięcie jednego z kręgów szyjnych. Dla bramkarza to niemal wyrok.... Po rehabilitacji wrócił na boisko, jednak w obawie przed odnowieniem się kontuzji trener Kazimierz Górski nie włączył Gomoli do składu reprezentacji na Igrzyska Olimpijskie w Monachium w 1972 roku.  17 marca 1974 roku Jan Gomola po raz ostatni założył koszulkę Górnika, a następnie  związał się kontraktem z Atletico Espanol Mexico City. Przez dwa sezony uznawany był najlepszym golkiperem w tym kraju! Niestety, ponownie odezwał się kręgosłup, skutki urazu będą mu towarzyszyły do ostatnich dni.  Po zabiegu i rehabilitacji wrócił na boisko, jednak szybko zadecydował o zakończeniu kariery i powrocie do kraju gdzie zajął  się pracą trenerską. W latach osiemdziesiątych był trenerem bramkarzy w Beskidzie Skoczów. Był też trenerem Morcinka Kaczyce i Piasta Cieszyn. Przez pewien czas był również hodowca owiec. Do końca życia mieszkał w Ustroniu, swoim  rodzinnym mieście        
Zmarł 24 lutego 2022, pochowany jest na miejscowym cmentarzu.



Roman Lentner (1937-2023)

Urodzony 15 grudnia 1937 r. w Chropaczowie Roman Lentner jest uważany za jednego z najlepszych skrzydłowych w historii polskiej piłki. Do Górnika trafił jesienią 1956 roku, gdy nie  miał jeszcze 19 lat. Wcześniej przez kilka lat mieszkał i grał w Karlinie na Pomorzu, gdzie nieco przypadkiem trafił z obozu dla młodzieży z górniczych rodzin. W Zabrzu od razu „wskoczył” do pierwszej jedenastki, trener Dziwisz wiedział, że to diament. Choć na utalentowanego gracza wielką chrapkę miał Ruch, piłkarz nawet coś tam podpisał i wyszedł na trening, ale zabrzańscy działacze nie odpuścili. Rok później świętował z kolegami z zespołu pierwsze mistrzostwo dla Górnika, a w tamtym pamiętnym sezonie w meczu z Zagłębiem Sosnowiec zdobył gola w szóstej sekundzie rywalizacji!   Jeszcze przed dwudziestymi urodzinami zadebiutował w reprezentacji Polski, nic dziwnego - tak szybki, świetnie operujący lewą nogą, potrafiący na pełnej szybkości mijać przeciwnika, siał popłoch wśród rywali. Pięć miesięcy po debiucie zagrał w pamiętnym meczu z ekipą ZSRR w zwycięskim 2:1 meczu na „śląskim”. W 1960 roku pojechał z kadrą na igrzyska do Rzymu, ale to nie był dla zespołu szczęśliwy turniej. A w kraju Górnik kompletował kolejne mistrzostwa, stając się bezkonkurencyjnym na ligowych boiskach. Zespół również coraz lepiej radził sobie w Europie, grając w rozgrywkach pucharowych. W 1967 roku „trójkolorowi” wyjechali latem na tournée po Ameryce Południowej i tam w zupełnie niegroźnej sytuacji Lentner odniósł brzemienną w skutkach kontuzję i to na treningu. Na śliskiej murawie bramkarza Jan Gomola poślizgnął się, całym ciałem wpadł na Lentnera i swoją masą przygniótł mu nogę. Niestety złamanie okazało się poważne a w miejscowym szpitalu noga nie została prawidłowo złożona… Piłkarz stracił swój główny walor jakim była szybkość, grał jeszcze w kolejnym sezonie, m.in. w pamiętnym zwycięskim spotkaniu z Manchesterem United, jednak jesienią 1968 roku uznał, że to już koniec jego przygody z Górnikiem. Zagrał niemal 300 oficjalnych spotkań, zdobywając w nich 86 goli. Z zespołem ośmiokrotnie zdobył mistrzostwo kraju i 3 razy Puchar Polski.  Potem była jeszcze roczna przygoda w Górniku Pszów, ale skutki urazu dawały o sobie znać i Pan Roman zdecydował zakończyć karierę. Potem próbował sił jako trener, m. in. szkolił młodzież Górnika, piłkarzy Walki Makoszowy, Carbochemu Gliwice, by na początku lat 90-tych wyjechać do Niemic, gdzie osiadł na stałe. Zmarł 15 marca 2023 roku w Berlinie i tam został  pochowany

           
opr. Marek Dziechciarz

Sponsorzy i partnerzy

Sponsor główny

STS

Partner strategiczny

Madej Wróbel - Wędliny

Partnerzy

EnviesaAMIOKumho TireOptymer TradePeaky BarberStanleyTatoo by PeakyZARYS International GroupAAA AutoCorrendon AirlinesHatomiManufaktura MilanNTIOSHEEDMT ProgressKapicaDe SilvaForsecIzi ProjektKagrexMoto TruckSo InvestSUNFALLVoltrogPsiBufetCub CadetFuchs

Oficjalny Partner Motoryzacyjny

Toyota Czajka

Sponsor techniczny

Reebok

Oficjalny browar

Browar Racibórz

Partner Technologiczny

GreenGo Group

Rozgrywki

Ekstraklasa