Kartka_z_kalendarza+%283%29.jpg [145d54c56854]
Pozostałe

Pojedynek z przeszłości: Bramkarze niepotrzebni..!

Często przed meczami ligowymi patrzymy w przeszłość, szukając ciekawych spotkań. Dziś nie cofamy się daleko wstecz, bo do 2008 roku.

Do rozgrywek 2007/08 Górnik przystąpił z nowym trenerem, kilkoma nowymi, obiecującymi piłkarzami i przede wszystkim możnym sponsorem – firmą Allianz. Nic dziwnego, że kibice sporo sobie obiecywali po nowym sezonie. Cos tam nawet przebąkiwano o planowanym powrocie na szczyt za dwa, trzy lata…

Słaby start

Od początku rozgrywek zespół nie błyszczał ale tłumaczono to faktem, że drużyna jest w przebudowie i potrzeba jednak trochę czasu aby wszystkie elementy tej układanki zostały do siebie dopasowane. Po ostatniej w 2007 roku, siedemnastej kolejce „trójkolorowi”  zajmowali ósmą pozycję w ligowej tabeli. Wiosną miało być zdecydowanie lepiej.  Niestety, lepiej jednak nie było bowiem dwie pierwsze kolejki przyniosły dwie porażki. Czy w kolejnej nastąpi przełamanie,  zastanawiali się kibice? A rywalem miał być sąsiad z tabeli, Jagiellonia.

Problemy ze skutecznością

Ósmego marca 2008 roku na stadionie przy Roosevelta zjawiło się aż 16000 kibiców. Zważywszy na przeciętną dotychczas grę ich ulubieńców, to był naprawdę dobry wynik. Widać było, że cały czas wierzą w swój zespół. Trener Ryszard Wieczorek w porównaniu z poprzednim meczem z Ruchem zdecydował się aż na trzy zmiany.  Mariusza Pawelca, Konrada Gołosia i Piotra Malinowskiego w wyjściowym składzie zastąpili: Tomasz Hajto, Piotr Gierczak i Dawid Jarka. Czy to miała być recepta na „Jagę”?  Od pierwszego gwizdka arbitra Górnik zaatakował i to na tyle mocno, że w szeregi gości wdarł się pewien chaos. Już w dziesiątej minucie podanie  Tomasza Zahorskiego przejął Dawid Jarka, który z pięciu metrów strzelił obok bramki… To była stuprocentowa okazja do otwarcia wyniku rywalizacji. Za chwilę dogodną pozycję do strzału miał Piotr Gierczak, ale jego uderzenie było zbyt słabe.  Kilkanaście minut później ten ostatni sprytnie zagrał piłkę do Zahorskiego, ale napastnik Górnika będąc w świetnej pozycji  strzelił minimalnie obok słupka. W trzydziestej minucie ponownie bardzo aktywny Gierczak zagrał prostopadła piłkę w kierunku Jarki, lecz ten z dwunastu metrów nie zdołał pokonać bramkarza gości. W trzydziestej dziewiątej minucie Piotr Madejski zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce a właściwie nogi, kończąc celnym strzałem kilkunastometrowy rajd. Było to debiutanckie trafienie tego gracza w barwach Górnika. Jeszcze w ostatniej minucie pierwszej odsłony trzecią dogodną sytuację zmarnował Jarka i piłkarze udali się na przerwę.

Oklaski Beenhakkera

Druga połowa rozpoczęła się od doskonałej okazji „Jagi” ale Boris Peškovič był na posterunku. W sześćdziesiątej trzeciej minucie po fantastycznej zespołowej akcji tercetu Brzęczek - Jarka - Zahorski, ten ostatni precyzyjnym uderzeniem strzałem umieścił  piłkę w bramce gości. Obecny na trybunach ówczesny trener reprezentacji Polski Leo Beenhakker nie krył swojego uznania oklaskując wraz z kibicami wyczyn trójki zabrzan. To był bardzo ważny gol, bowiem w ostatnim kwadransie to drużyna z Białegostoku próbowała dominować, przeprowadzając kilka ciekawych aczkolwiek niezbyt groźnych w finale akcji. Jednak po tej stracie goście stracili swój animusz.  Pięć minut później po podaniu Brzęczka ponownie efektowną akcją popisał się Madejski, zagrał do Jarki a do tego w końcu uśmiechnęło się szczęście było już 3:0!.

Niezwykła końcówka

Ci, którzy sądzili, że wielkie emocje się już skończyły, byli jednak w błędzie. Górnik co prawda dalej atakował, choć klarownych sytuacji do podwyższenia wyniku sobie nie stworzył. Cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Mariusz Magiera dostrzegł wysuniętego daleko Marcina Wodeckiego, w kierunku którego posłał z własnej połowy boiska długie podanie,  jednak  bramkarz Banaszyński szybko zorientował się w sytuacji, wybiegł na dwudziesty piąty metr od swojej bramki i zdecydowanie zbyt nonszalancko przyjął piłkę na klatkę piersiową. Ta odbiła się od niego  i to wykorzystał  Wodecki, który przejął futbolówkę mając przed sobą pusta bramkę a w  perspektywie gola zdobytego w ligowym debiucie! Jednak bramkarz rywali zdołał w ostatniej chwili złapać młodego napastnika za spodenki i mimo, ze ten z całych sił parł do przodu, już nie puścił. Sędzia zagwizdał i w tym momencie Banaszyński zdejmując rękawice zaczął opuszczać murawę. Wiedział doskonałe, że za moment arbiter pokaże mu czerwony kartonik. Ponieważ goście wykorzystali limit zmian , do bramki wszedł zawodnik z pola - Radosław Kałużny, który za moment odważną interwencją uchronił „Jagę”: przed stratą kolejnego gola. W dziewięćdziesiątej minucie przy interwencji urazu doznał nasz goalkeaper, Boris Peškovič i sytuacja się powtórzyła.  Trener Górnika wykorzystał limit zmian i miedzy słupkami stanął Tomasz Hajto. Spotkanie potrwało jeszcze około pięciu minut, ale kibice już więcej goli nie zobaczyli. Obydwa zespoły w tym już wcześniej rozstrzygniętym pojedynku, grając bez podstawowych bramkarzy nie kwapiły się do atakowania bramki rywali. Natomiast Ci, którzy uczestniczyli w tym wydarzeniu na trybunach stadionu byli świadkami wydarzenia wręcz niezwykłego. W końcu mecz rywali kończących rywalizację bez bramkarzy zdarza się niezwykle rzadki

Górnik zagrał w następującym składzie:

Boris Peškovič -  Patrik Pavlenda  (Adam Danch),  Tomasz Hajto, Michał Pazdan, Mariusz Magiera - Marko Bajić, Jerzy Brzęczek, Piotr Madejski, Piotr Gierczak (Dariusz Stachowiak) - Dawid Jarka (Marcin Wodecki), Tomasz Zahorski

Marek Dziechciarz

Sponsorzy i partnerzy

Sponsor główny

STS

Partner strategiczny

Madej Wróbel - Wędliny

Partnerzy

EnviesaAMIOKumho TireOptymer TradePeaky BarberStanleyTatoo by PeakyZARYS International GroupAAA AutoCorrendon AirlinesHatomiManufaktura MilanNTIOSHEEDMT ProgressKapicaDe SilvaForsecIzi ProjektKagrexMoto TruckSo InvestSUNFALLVoltrogPsiBufetCub CadetFuchs

Oficjalny Partner Motoryzacyjny

Toyota Czajka

Sponsor techniczny

Reebok

Oficjalny browar

Browar Racibórz

Partner Technologiczny

GreenGo Group

Rozgrywki

Ekstraklasa