10701-mini-3+%2811%29.jpg [44c590956112]
Pozostałe

Pojedynek z przeszłości: Ile znaczy ambicja…

Dziś wieczorem zabrzanie zmierzą się na wyjeździe z Legią Warszawa. Często w naszym cyklu historycznym wracamy do przeszłości i przypominamy mecze z historii. Dziś starcie przy Łazienkowskiej z 1998 roku.

Sezon 1998/99 rozpoczął się dla Górnika udanie. Po siedmiu kolejkach Trójkolorowi zajmowali trzecie miejsce w ligowej tabeli i byli obok Legii jedynym zespołem bez porażki. To  nie był łatwy czas dla naszego zespołu i osiągane wyniki budziły spory optymizm kibiców. W dwunastej kolejce Górnik miał zagrać właśnie z Legią przy Łazienkowskiej. Przed tym spotkaniem stołeczny zespół był wiceliderem ligowej tabeli a Górnik zajmował czwartą pozycję. Ten mecz miał być wydarzeniem kolejki.

Zabrakło WAR-u

Tak zgodnie zapowiadali trener Jan Żurek i kapitan Dariusz Dźwigała. Na tzw. "papierze" Legia miała na pewno mocniejszy skład, ale zespół Górnika mógł za to imponować stabilnością i dojrzałością o czym zresztą świadczyły wyniki osiągane  od początku sezonu.
18 października na trybunach stadionu w Warszawie zasiadło tylko 6000 sympatyków. Mało? Fakt, ale wówczas frekwencja na wszystkich  polskich stadionach pozostawiała wiele do życzenia. 10000 kibiców oglądających widowisko piłkarskie to były bardzo rzadkie przypadki... Mecz rozpoczął się od ostrzelania bramki gospodarzy. W trzeciej minucie  lewym skrzydłem urwał się Piotr Gierczak, zmienił kierunek biegu i oddał mocny strzał z linii pola karnego. Piłka już minęła bramkarza Szamotulskiego, jednak odbiła się od słupka i trafiła pod nogi Daniela Gacka, który mocno uderzył z siódmego metra i trafiając w poprzeczkę. I tutaj nastąpiła spora kontrowersja, bowiem można było odnieść wrażenie, że piłka odbiła się już za linią bramkową. Jednak pomimo protestów zawodników Górnika, sędzia nie wskazał na środek boiska. Właściwie więcej tak klarownych  sytuacji do otwarcia wyniku obie strony nie miały i po dosyć wyrównanej grze,  rezultat do przerwy nie uległ zmianie.

Legia atakuje

Od początku drugiej odsłony natarli gospodarze. W 58 minucie kibice mogli podziwiać efektowną paradę Andrzeja Bledzewskiego po strzale "szczupakiem" Janiaka. Potem groźny strzał oddał Mosór, ale bramkarz Górnika nie dał się zaskoczyć. Piłkarze Legii w tej fazie meczu na różne sposoby starali się konstruować swoje akcje, mające dać im upragnionego gola.  Kilkanaście minut przed końcem rywalizacji gospodarze jeszcze bardziej przycisnęli. Szczególnie aktywny w tej fazie gry był Kucharski, który wypracował dwie groźne akcje, jednak strzały Karwana i Bednarza zostały zablokowane przez obrońców. Ambitnie, z poświęceniem grający defensorzy Trójkoloorowych mieli w tym okresie gry naprawdę sporo pracy.

Trafiona zmiana trenera Żurka

W osiemdziesiątej minucie zmęczonego Daniela Gacka zastąpił Tomasz Sobczak. Zastąpienie napastnika napastnikiem w końcówce spotkania jasno dawało do zrozumienia, że trener Jan Żurek nie myśli o obronie remisu, ale chce zgarnąć całą pulę.  I faktycznie, niedługo po wejściu na murawę Sobczak był bliski zdobycia gola, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam z goalkeaperem gospodarzy. W końcówce jeszcze mocno z woleja uderzał Magiera,  a Włodarczyk próbował wymusić rzut karny, jednak sędzia nie dał się nabrać. Zegar wskazywał już dziewięćdziesiątą minutę gry, kiedy piłkarze Górnika wywalczyli rzut rożny. Michał Probierz - specjalista od stałych fragmentów gry ustawił pieczołowicie piłkę w narożniku boiska i zacentrował dokładnie na nogę Tomasza Sobczaka. Ten mocno i celnie uderzył pod poprzeczkę i chwilę później sędzia zakończył spotkanie. Radość piłkarzy Górnika była ogromna, bowiem 3 punkty "pojechały" do Zabrza. A bramkarz Górnika  - Andrzej Bledzewski został uznany najlepszym zawodnikiem meczu. Wiosną w Zabrzu to również piłkarze Górnika byli górą, powtarzając wynik ze stolicy.

Po meczu trener Jan Żurek chwalił swój zespół za ambicję, konsekwencję i dyscyplinę taktyczną, natomiast trener Legii - Jerzy Kopa podkreślił bardzo dobrą grę defensywy rywali, która tego dnia nie pozwoliła napastnikom Legii na zbyt dużą swobodę.

opr. Marek Dziechciarz

Sponsorzy i partnerzy

Sponsor główny

STS

Partner strategiczny

Madej Wróbel - Wędliny

Partnerzy

EnviesaAMIOKumho TireOptymer TradePeaky BarberStanleyTatoo by PeakyZARYS International GroupAAA AutoCorrendon AirlinesHatomiManufaktura MilanNTIOSHEEDMT ProgressKapicaDe SilvaForsecIzi ProjektKagrexMoto TruckSo InvestSUNFALLVoltrogPsiBufetCub CadetFuchs

Oficjalny Partner Motoryzacyjny

Toyota Czajka

Sponsor techniczny

Reebok

Oficjalny browar

Browar Racibórz

Partner Technologiczny

GreenGo Group

Rozgrywki

Ekstraklasa