![kalendarz-kopia+%287%29.jpg [4ce2201c5b4f]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a0a425-9bd5-7763-b8ac-f269b73ac551.jpg?width=775&format=webp)
Pojedynek z przeszłości: Porażka Widzewa w debiucie przy Roosevelta
Historia meczów Górnika i Widzewa pełna jest pojedynków, które wryły się w pamięć kibiców. Dziś przypominamy premierowe starcie w Zabrzu z roku 1976.
Sezon 1974/75 przyniósł Górnikowi dopiero siódme miejsce w lidze. To było wielkie rozczarowanie dla kibiców, którzy pięć lat wcześniej dopingowali swój zespół w finałowym pojedynku z Manchesterem City w Pucharze Zdobywców Pucharu. Z tej ekipy pozostało co prawda tylko czterech piłkarzy, ale w zespole byli jeszcze reprezentanci Polski - Szarmach, Fischer czy Wieczorek, jednak szykowało się trochę zmian. Dlatego nadchodzący sezon tak naprawdę stanowił wielką niewiadomą…
Zmiana warty
W Zabrzu pojawił się nowy trener – Andrzej Gajewski, który zastąpił Teodora Wieczorka, a w kadrze zespołu, wielu nowych graczy. Nie było już Włodka Lubańskiego i Jana Banasia, ale z francuskich wojaży powrócił do klubu Zygfryd Szołtysik! Jednak początek rundy był w wykonaniu „trójkolorowych” koszmarny. Porażka 0:3 z Ruchem i dwa bezbramkowe remisy…, czegoś takiego kibice Górnika jeszcze nie przeżyli! W końcu przyszły pierwsze punkty, ale zespół grał w przysłowiową kratkę. Środek tabeli był w tamtym czasie szczytem możliwości. W gronie ligowców pojawił się prawie nowicjusz – prawie, bowiem Widzew Łódź rywalizował kiedyś z najlepszymi ale miało to miejsce krótko - zaledwie jeden sezon i dosyć dawno bo w roku 1948. W pierwszym, historycznym spotkaniu obydwu zespołów, które odbyło się w Łodzi padł bezbramkowy remis. W rundzie wiosennej do premierowego spotkania miało dojść na stadionie w Zabrzu w osiemnastej kolejce. Górnik zajmował przed tym meczem dopiero dziewiąte miejsce, Widzewiacy byli o trzy pozycje wyżej. Jak będzie, zastanawiali się kibice, bowiem ich ulubieńcy wiosnę rozpoczęli remisowo. Widzew nie należał do łatwych rywali, łodzianie dysponowali solidnym zespołem z dwiema wschodzącymi gwiazdami – Zbigniewem Bońkiem i Pawłem Janasem. Trener Gajewski w porównaniu z poprzednim meczem dokonał w składzie tylko jednej zmiany. Józefa Kurzeję zastąpił Adam Popowicz.
Ostrożny Widzew
Pomimo chłodnego marcowego popołudnia i kiepskiej dotychczas gry Górnika, przy Roosevelta stawiło się piętnaście tysięcy kibiców. Nie ma co ukrywać, ale goście, którzy bardzo dobrze rozpoczęli wiosenną rundę, byli faworytem tego spotkania. I ten fakt ich trochę… usztywnił. Ich akcje od początku spotkania były bardzo schematyczne, rozgrywane w wolnym tempie i raziły nieporadnością. Natomiast Górnik od początku odważnie ruszył do przodu i co chwilę kotłowało się na przedpolu bramki strzeżonej przez Burzyńskiego, jednak w decydujących momencie brakowało naszym zawodnikom precyzji. Andrzej Szarmach dwoił się i troił, jednak zabrakło mu precyzji, ale przede wszystkim zdecydowanego wsparcia ze strony mniej doświadczonych partnerów. Gdyby do przerwy nasz zespół prowadził 3:0, goście nie mogliby rościć większych pretensji.
Debiut Joachima Hutki
Po wznowieniu gry goście zupełnie nie zmienili stylu, natomiast „trójkolorowi” przycisnęli jeszcze bardziej. Mało widocznego napastnika Maksymiliana Klugera zmienił młodziutki Joachim Hutka, który dopiero za osiem dni miał obchodzić szesnaste urodziny! Tym samym piłkarz został najmłodszym debiutantem w historii klubu. Kilka minut później pięknym strzałem z półobrotu popisał się Ireneusz Lazurowicz, jednak piłka przeszła tuż nad poprzeczką. To był chyba sygnał, że będzie się działo. I faktycznie, w sześćdziesiątej trzeciej minucie Zygfryd Szołtysik w swoim stylu idealnie wyłożył piłkę Lazurowiczowi, który od razu oddał strzał, jednak futbolówka po drodze odbiła się od któregoś z obrońców rywali, ale nie opuściła placu gry, bowiem przejął ja Szarmach i mocnym płaskim uderzeniem posłał ja w sam róg bramki przyjezdnych. Po tej zdobyczy Górnik nie zwolnił i to się opłaciło. Sześć minut później ostro w pole karne wszedł Szarmach ściągnął na siebie przeciwników, wystawił piłkę idealnie do nie pilnowanego Adama Popowicza, a ten spokojnie i precyzyjnie skierował ją do siatki. Sześćdziesiąt sekund później fantastycznym strzałem z ponad trzydziestu metrów popisał się Zygmunt Bindek, lecz w ostatniej chwili efektowną paradą bramkarz gości uchronił swój zespół od kolejnej straty. Dobrą sytuację miał jeszcze Popowicz ale zbyt długo zwlekał z decyzją o oddaniu strzału. Do końca tego stojącego w sumie na przeciętnym poziomie spotkania Górnik nie oddał inicjatywy gościom, kontrolując grę i zasłużenie wygrał 2:0. Pierwszy rozdział historii Górnik – Widzew został zapisany.
Górnik zagrał w następującym składzie:
Piotr Gajda – Lucjan Kwaśny, Henryk Wieczorek, Jerzy Gorgoń, Zygmunt Bindek - Zygfryd Szołtysik, Ireneusz Lazurowicz, Adam Popowicz - Stanisław Gzil, Andrzej Szarmach, Maksymilian Kluger (Joachim Hutka)
Autor: Marek Dziechciarz

