Mężczyzna przypina plakaty z postaciami na ścianie w galerii. [c4a928cd1fd1]
Historia

Urodziny Jacka Grembockiego. Poznaj historię świetnego piłkarza

61 lat kończy dziś Jacek Grembocki, były świetny obrońca Górnika, jeden z ulubieńców zabrzańskiej publiczności lat 80 - tych i 90 - tych.

W roku 1983 utalentowany junior gdańskiej Lechii - Jacek Grembocki - liczył sobie zaledwie 18 wiosen. Jednak tak się ułożyło, że osiągnąwszy pełnoletniość, stał się już ojcem rodziny. Co prawda na razie mieszkał u teściów, ale przyszłość nie rysowała się najgorzej.  W 1974 roku brał udział w turnieju dzikich drużyn na Lechii gdzie został zauważony przez i tak się zaczęła się jego przygoda z Lechią. Szybko przechodził kolejne szczeble szkolenia i w wieku 17 lat stał się mocnym punktem juniorskiego zespołu gdańszczan. W 1982 roku zadebiutował w Reprezentacji Polski juniorów na turnieju w NRD.

Sukcesy na początku kariery
W sezonie 1982/83 niespełna osiemnastolatka włączono do kadry pierwszej drużyny. Lechia grała wówczas w III lidze (wg dzisiejszej nomenklatury - w drugiej) i walczyła o awans klasę wyżej. W Gdańsku mieli wówczas dobrym zespół i cel został osiągnięty. Jednak prawdziwą sensację piłkarze sprawili w Pucharze Polski, gdzie doszli do finału, w którym pokonali team Piasta Gliwice 2:1. W lipcu do tego trofeum dorzucili Superpuchar Polski, zwyciężając Mistrza Polski, poznańskiego Lecha 1:0. Młody piłkarz ledwie rozpoczął piłkarską karierę, już miał w dorobku dwa puchary i awans. Dodajmy, że jak najbardziej pełnoprawnie, ponieważ zagrał w obu finałach.
Lechia Gdańsk jako zdobywca Pucharu Polski została zgłoszona do rozgrywek o Puchar Europy Zdobywców Pucharów, gdzie w pierwszej rundzie trafiła na zespół Platiniego, Bońka i Rossiego - czyli jedną z najlepszych europejskich drużyn - Juventus Turyn.

Piłkarz w białej koszulce podaje piłkę, przeciwnik leży na trawie na stadionie. [567f6b803e4f]

Naprzeciw mistrzom świata
14 września 1983 roku Jacek Grembocki wyszedł w podstawowym składzie swojego zespołu na Stadionie Alpejskim w Turynie. Na trybunach zasiadło 55000 widzów. W zespole biało-czarnych grało wówczas sześciu mistrzów świata z 1982 roku! Nogi uginały się pod piłkarzami Lechii, którzy doskonale wiedzieli, że rywal jest poza ich zasięgiem. Wynik 0:7 w pełni odzwierciedlał przepaść pomiędzy rywalami. Wcześniej, przed meczem podszedł do Zbigniewa Bońka i grzecznie zapytał, czy może się po spotkaniu wymienić z nim koszulkami. "Zibi" stwierdził, że jak go nie będzie „orał”, to OK. W Turynie to Grembocki miał go pilnować no i kilka razy ostrzej wszedł. Boniek w tym meczu gola nie strzelił, natomiast jego koszulka jest do dzisiaj jedną z cenniejszych pamiątek Grembockiego.
Dwa tygodnie później stadion Lechii zapełnił się do ostatniego miejsca. Jacek oczywiście ponownie w pierwszym składzie, co niewątpliwie świadczyło o tym, że trener Jarzębowski ma do niego zaufanie. Do 77 minuty pachniało sensacją, Lechia prowadziła 2:1, jednak ponownie Juve okazało się lepsze, a zwycięskiego gola zdobył Boniek ustalając wynik spotkania na 3:2. Jednak doświadczenia z tego dwumeczu zaprocentują w dalszej karierze utalentowanego piłkarza.
W następnym sezonie Grembocki świętował z kolegami kolejny awans - tym razem do najwyższej klasy rozgrywek. W tym czasie również został przekwalifikowany z pomocnika na prawego obrońcę. No i zaczęły się nim interesować inne kluby.  

Kierunek Zabrze
Lechia to nie był bogaty klub, nie byli w stanie zatrzymać Grembockiego. Oferty składał Lech, LKS, bardzo konkretne było lubińskie Zagłębie. Dyrektor tego ostatniego - były sędzia międzynarodowy Alojzy Jarguz miał już przygotowany dwuletni kontrakt, jednak piłkarz miał jeszcze "do pogadania" w Zabrzu, i... latem 1986 roku Jacek stał się "hanysem"! Podpisał kontrakt na cztery lata za takie pieniądze, jakich nigdy nie widział w Gdańsku. Do tego rodzina otrzymała jeszcze 4-pokojowe mieszkanie. Oczywiście dostał etat na kopalni. Lechia nigdy drożej nie sprzedała żadnego piłkarza. Górnika. Minister Szlachta miał gest - jego marzeniem zawsze był Wielki Górnik. Transfer Grembockiego nie był jakimś chaotycznym ruchem, ponieważ klub z Zabrza kupował graczy z charakterem oraz z konkretnymi umiejętnościami. Piłkarza obserwowano przez rok zarówno w klubie jak i w reprezentacji młodzieżowej. W Zabrzu wiedziano, że po sezonie 1985/86 wyjedzie Gunia i stworzy się luka na prawej obronie. Górnik był zbyt dobrze zorganizowanym klubem, aby dopuścić do takiej sytuacji.

Pierwsze mistrzostwo
Grembocki w swojej kolekcji posiadał już Puchar Polski i Superpuchar, brakowało tylko Mistrzostwa Polski, które w nadchodzącym sezonie ponownie było celem zabrzańskiego klubu. Zadebiutował w Wielkich Derbach Śląska. W Zabrzu Górnik pokonał Ruch 3:1, a piłkarz mógł poczuć smak tego niepowtarzalnego wydarzenia. Został dobrze przyjęty przez kibiców. Nieustępliwy, waleczny, szybki - te cechy szybko zjednały mu ich sympatię. Kilka tygodni później zagrał w europejskich pucharach. Co prawda w tych rozgrywkach debiut miał już za sobą i to ze znakomitym rywalem, lecz tym razem były to rozgrywki o Puchar Europy Mistrzów Klubowych. Niestety, dwumecz z przeciętnym Anderlechtem okazał się zupełnie nieudany.
Sezon 1986/87 zakończył się zdobyciem po raz trzeci z rzędu Mistrzostwa Polski, lecz wrocławski Śląsk sprzątnął zabrzanom sprzed nosa Superpuchar. Ale wcześniej, w marcu 1987 roku piłkarz zadebiutował w reprezentacji Polski w towarzyskim spotkaniu z Finlandią, wygranym przez biało-czerwonych 3:1. W europejskich pucharach było trochę lepiej niż przed sezonem. W pierwszej rundzie "trójkolorowi" wyeliminowali grecki Olympiakos, w drugiej Rangers Glasgow okazał się zbyt mocny... Sezon 1987/88 zakończył sie kolejnym, czwartym z rzędu mistrzostwem dla Górnika, który również zrewanżował się za nieudany finał ubiegłorocznego Superpucharu i tym razem w finale nie dał szans poznańskiemu Lechowi. A trener Reprezentacji Wojciech Łazarek dał kolejną szansę piłkarzowi, który zagrał tym razem w wygranym 3:2 spotkaniu eliminacyjnym do Mistrzostw Europy z Węgrami.

Młody piłkarz w niebieskim stroju podczas meczu na stadionie z kibicami w tle. [a9e9c68b36fb]

Występ na Santiago Bernabeu
Kolejny sezon miał przynieść piętnasty i piąty z rzędu ligowy tryumf. Ale wcześniej były oczywiście europejskie puchary. Po zwycięstwie nad luksemburskim Jeunesse, w drugiej rundzie czekał madrycki Real. W pierwszej potyczce na "Śląskim" zabrzanie ulegli 0:1, choć na pewno nie byli zespołem gorszym. W rewanżu na Santiago Bernabeu do 77 minuty nasi piłkarze prowadzili 2:1, co dawało im awans, jednak dwa gole "królewskich" pozbawiły zabrzan szans na awans. A przecież jeszcze przy stanie 2:1, Grembocki przeprowadził fantastyczny 70-metrowy rajd prawą strona boiska, idealnie dośrodkował, jednak Baran z pięciu metrów nie trafił do pustej bramki! Niestety, nie udało się również zdobyć po raz piętnasty tytułu mistrzowskiego. Gol z karnego Krzysztofa Warzychy przesądził o zwycięstwie "niebieskich" w kluczowym meczu i Górnik spadł na trzecie miejsce. Zabrzanie nie pozbierali się już do końca sezonu, przegrywając dwa kolejne pojedynki. Na osłodę pozostało zwycięstwo w ostatniej kolejce i "brąz" na ligowym podium.

Zmienne koleje losu...
Z czasem z tamtego "starego" Górnika pozostało niewielu piłkarzy. Ci najlepsi wyjechali za granicę, a następcy nie zawsze realizowali pokładane w nich nadzieje. Szóste miejsce w sezonie 1989/90 było najgorszym od siedmiu lat, następny - 1990/91 - był zdecydowanie lepszy - Górnik został wicemistrzem kraju a Grembocki był filarem zespołu, miał dobry sezon i przypomniał sobie o nim selekcjoner reprezentacji Andrzej Strejlau, który dał mu dwie szanse w spotkaniach towarzyskich z Finlandią i Szwecją. Kolejny sezon 1991/92, który zabrzanie zakończyli na czwartej pozycji nie był dla piłkarza pomyślny, ponieważ prześladowały go urazy i wystąpił tylko w szesnastu ligowych spotkaniach. Jednak zagrał w finale Pucharu Polski. Przeciwnik - legnicka Miedź, był zdecydowanie zespołem do pokonania, jednak bardzo słabym finale w którym "miedziowi" głównie przeszkadzali w grze, a Górnicy razili brakiem skuteczności, padł remis 1:1. W karnych lepsi byli rywale i trofeum trofeum wymknęło sie z rąk.
Przed sezonem 1993/94 zabrzański team wzmocniło trzech srebrnych medalistów z Barcelony - Mielcarski, Brzęczek i Kłak. Razem z Ryszardem Stańkiem, Wałdochem i Kosełą, zespół Górnika reprezentowało aż sześciu olimpijczyków. A w składzie byli jeszcze Hajto, Bałuszyński, Jegor i oczywiście Jacek Grembocki z opaską kapitana na rękawie. Celem było piętnaste mistrzostwo. Losy tytułu ostatecznie miały rozstrzygnąć się w ostatniej kolejce właśnie w Warszawie. W przypadku wygranej Górnika, tytuł miał pojechać do Zabrza. Na temat tego spotkania napisano sporo. W 41 minucie po strzale Szemońskiego Górnik prowadził 1:0. A później czerwona kartka dla Bałuszyńskiego, Dziuka i w 70 minucie Legia wyrównała. Prowadzący ostatni mecz w karierze, sędzia Redziński jeszcze raz pokazał "czerwień" w 78 minucie właśnie kapitanowi - Jackowi Grembockiemu, a w finale zakończył mecz przed czasem, kiedy na boisko wpadli kibice wojskowych aby świętować ten "sukces".

Podróżnik
W 1994 roku Trener Apostel, dwa razy sprawdził go w meczach towarzyskich reprezentacji: z Grecja i Austrią. Jednak konkurencja była mocna i reprezentacyjny licznik Jacka Grembockiego zatrzymał się na cyfrze "siedem". Z Górnikiem pożegnał się po rundzie jesiennej sezonu 1994/95. Ostatni mecz w trójkolorowych barwach rozegrał w Olsztynie z tamtejszym Stomilem. Odszedł po ośmiu i pół sezonach gry. Zagrał w 188 meczach, strzelając 7 goli. Wychodząc z gabinetu działaczy miał łzy w oczach. Nie chce już do tego wracać, ale trener i zarząd klubu nie zachowali się wtedy w porządku. Wiosną grał już w Petrochemii Płock, gdzie był kluczowym piłkarzem. Jednak płocki zespół zaznał goryczy degradacji i piłkarz za namową Huberta Kostki trafił do Gdańska, do klubu o nazwie Lechia-Olimpia Gdańsk. Niestety fuzja Lechii z Olimpią nie podobała się PZPN oraz panu Marianowi Dziurowiczowi i była skazana na porażkę. Nie dogadał się także z działaczami Olimpii Poznań, ponieważ co innego mówili, a co innego robili. Zagrał tam trzy mecze i wyjechał do...Wenezueli! Drużyna Caracas FC była aktualnym mistrzem kraju. Jak nasz bohater tam sie znalazł? Po latach Grembocki opowiadał, że dzięki... Papieżowi!
Właściciel Caracas pochwalił się, że ma u siebie na testach polskiego piłkarza. Do dziś przechowuje wenezuelską gazetę, gdzie na pierwszej stronie pojawiły się słowa Jana Pawła II w języku hiszpańskim. Brzmiały: "mojemu rodakowi trzeba pomóc". Jakby to powiedzieć - ten kontrakt otrzymałem dzięki Ojcu Świętemu - tak piłkarz wspominał to wydarzenie. Jednak po pół roku piłkarz wrócił do Europy. Zagrał w zespole FSV Frankfurt, potem w VfL Osnabrück i wrócił do Gdańska. Później była jeszcze przygoda z Elaną Toruń, zespołem Oberligi - TuS Lingen i w wieku 35 lat piłkarz zdecydował się wrócić na stałe do kraju.

Trzech mężczyzn siedzi przy stole, podpisując plakaty, skupieni i ubrani w sportowe koszulki. [e09ffd25b0ca]

Trener
Grembocki nie wyobrażał sobie przyszłości bez futbolu i rozpoczął pracę jako trener. Na początku były regionalne zespoły: Cartusia Kartuzy - juniorzy, potem seniorzy, Olimpia Osowa, Orzeł Trąbki Wielkie z którym awansował do IV ligi. w 2006 roku po raz pierwszy trafił do warszawskiej Polonii gdzie pełnił rolę drugiego trenera.. W 2007 roku objął samodzielnie beniaminka II ligi - pruszkowski Znicz, który tylko przez gorszą statystykę bezpośrednich pojedynków z Piastem i Arką nie awansował do ekstraklasy. To właśnie tam, pod jego pieczą rozwijał się talent Roberta Lewandowskiego. W kwietniu 2009 roku został pierwszym trenerem warszawskiej Polonii, z którą awansował do europejskich pucharów. Ale holenderski NAC Breda był się zbyt trudnym przeciwnikiem i prezes Wojciechowski, który tak wychwalał warsztat trenerski Grembockiego, podziękował mu za pracę.
Po tych smutnych dla niego wydarzeniach, były świetny piłkarz nieco wycofał się z ekstraklasowego światka, poświęcając czas na szkolenie młodych adeptów piłki nożnej w rodzinnych stronach.W grudniu 2023 roku - po kilku latach przerwy - odwiedził Zabrze z okazji 75. rocznicy założenia Klubu. 

Sponsorzy i partnerzy

Sponsor główny

STS

Partner strategiczny

Madej Wróbel - Wędliny

Partnerzy

EnviesaAMIOKumho TireOptymer TradePeaky BarberStanleyTatoo by PeakyZARYS International GroupAAA AutoCorrendon AirlinesHatomiManufaktura MilanNTIOSHEEDMT ProgressKapicaDe SilvaForsecIzi ProjektKagrexMoto TruckSo InvestSUNFALLVoltrogPsiBufetCub CadetFuchs

Oficjalny Partner Motoryzacyjny

Toyota Czajka

Sponsor techniczny

Reebok

Oficjalny browar

Browar Racibórz

Partner Technologiczny

GreenGo Group

Rozgrywki

Ekstraklasa