![Drużyna piłkarska ustawiona w szeregu na zielonym boisku. [2887299ead02]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09084-e153-759d-af59-2594fa9bdc1e.jpg?width=960&format=webp)
Wspominamy zwycięskie finały: 1965 - Puchar po raz pierwszy
Odliczając do drugiego maja pragniemy przypomnieć najlepsze momenty Górnika w Pucharze Polski. Na start rok 1965, kiedy w finale w Zielonej Górze Trójkolorowi zmierzyli się z Czarnymi Żagań.
Na stadionie w Zielonej Górze zabrzanie sięgają po raz pierwszy po Puchar Polski. W starciu Dawida z Goliatem rywalem Górnika jest jedenastka Czarnych Żagań (4:0). Już do przerwy Ernest Pohl strzela trzy gole, w drugiej połowie czwarte trafienie dorzuca Jerzy Musiałek. Trenerem drużyny jest Ferenc Farsang, Stanisław Oślizło po raz pierwszy unosi trofeum w górę.
Co o tym spotkaniu możemy przeczytać?
"Na boisku w Zielonej Górze panowała atmosfera wielkiego sportowego święta. Sam jednak mecz trudno zaliczyć do fascynującego widowiska. Zawiódł kibiców, był bez historii i bez bohaterów. Puchar Polski trafił we właściwe ręce. Górnicy ani przez chwilę nie byli zagrożeni. Nie mieli żadnych problemów od początku do końca, a po strzeleniu trzeciej bramki zaczęli traktować mecz jak sparing lub trening, co nie przypadło do gustu widowni, oczekującej od finalistów pucharu zaciętej walki. W szeregi gospodarzy wkradło się bezhołowie, rychło też stracili serce do gry i sprawiali wrażenie, jakby odrabiali pańszczyznę, a nie toczyli bój o cenne trofeum."
Janusz Jeleń, Andrzej Konieczny „Piłkarski Puchar Polski”; Wyd. Sport i Turystyka, Warszawa 1988
"Do Czarnych nie mamy za wielkich pretensji. Grali tak, jak umieli, a że nie umieją za dużo, to inna sprawa. Być może nie wytrzymali również nerwowo stawki, „spalając” energię w oczekiwaniu na finał. W przeciwnym wypadku trudno zrozumieć, jak mogli oni pokonać Polonię Bytom, Pogoń, Wisłę i ŁKS. W środowym finale zobaczyliśmy bowiem zespół o kwalifikacjach przeciętnych III-ligowców, w którym jedyne jaśniejsze punkty stanowili Kuczko i Charbicki. Smutne to, ale prawdziwe – co nie umniejsza naszego podziwu dla ich poprzednich zwycięstw."
![Czarno-białe zdjęcie dwóch piłkarzy trzymających puchar, uśmiechnięci, w strojach sportowych. [a8fc15c68432]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09084-d960-7667-b77b-1f7233cf575e.jpg?width=480&format=webp&quality=85)
„Sport”, 4 czerwca 1965 r.
"Pamiętam moment, gdy zostaliśmy poinformowani, że gramy w finale z trzecioligowcem. Mieliśmy jednak świadomość, że nie będzie łatwo, bo przecież Czarni wcześniej wyeliminowali chociażby ŁKS. Wynikało z tego, że muszą tam być piłkarze, na których trzeba uważać i zagrać solidnie, z pełnym zaangażowaniem. Czarni mogli przecież wyjść na boisko i tak jak wcześniej zastopować drużynę, z którą mieli lekko przegrać. To było ich wielką motywacją. Na szczęście mecz ułożył nam się bardzo dobrze. Trzeba jednak przyznać, że w drugiej połowie Czarni poczynali sobie o wiele śmielej niż na początku."
Stanisław Oślizło; cytat pochodzi z artykułu Sebastiana Chabiniaka dla sport.tvn24.pl; 4 czerwca 2015 r.
Więcej o meczu możecie przeczytać na łamach archiwum PZPN - TUTAJ.
![Zrzut ekranu ze strony internetowej z tabelą wyników i informacjami o zawodniku w formacie tekstowym. [860601ca390d]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a09084-dd97-7107-9779-a36956458b0b.jpg?width=480&format=webp&quality=85)
Źródło: www.90minut.pl

