![20240818PF_LSaAAA0142.jpg [ec7999b14c40]](https://media.gz.greengogroup.com/images/originals/01a0ae3b-3d5b-75d3-bb96-5f01da3ddb3f.jpg?width=960&format=webp)
Zagrać jak GKS Katowice. Zapowiedź meczu z Rakowem
Zwycięstwo z Radomiakiem niewątpliwie podbudowało Trójkolorowych, którzy po remisie i porażce zainkasowali w końcu 3 punkty. Nasz sobotni rywal w tym roku ma identyczny bilans. Czy wygrane w ostatniej kolejce oznaczają, że obydwa zespoły po początkowej zadyszce wracają na właściwe tory? Niewątpliwie mecz w Częstochowie dostarczy spodziewanych emocji, podobnie jak w ostatnich starciach tych rywali. My liczymy, że zabrzanie pójdą w ślady naszych przyjaciół z Katowic, które dwa tygodnie zainkasowały pod Jasną Górą komplet punktów.
Klub z interesującą historią
Raków Częstochowa powstał w 1921 roku pod nazwą Klub Sportowo-Futbolowy Racovia. Przed wojna zespół występował w klasie A, a zespoły z tego poziomu rozgrywek walczyły w dosyć skomplikowanym systemie baraży o I ligę. W latach powojennych klub balansował pomiędzy II a II ligą Właśnie jako III-ligowiec Raków dotarł w 1967 roku do finału Pucharu Polski, gdzie po dogrywce uległ Wiśle Kraków 0:2. Największe sukcesy częstochowscy piłkarz świętowali dopiero w latach 90-tych, kiedy awansowali do I ligi i przez cztery kolejne sezony rywalizowali z najlepszymi zespołami w kraju. To był wtedy taki zespół środka tabeli, jednak w sezonie 1997/98 jako ostatni zameldowali sie na mecie sezonu i zostali zdegradowani. W tamtych latach w barwach "czerwono-niebieskich" grało kilku naprawdę dobrych piłkarzy, m.in. Jacek Magiera, Piotr Mandrysz, Andrzej Kretek, Paweł Skrzypek, Jacek Krzynówek, Marcin Bojarski, Adam Fedoruk, Tomasz Kiełbowicz, Marek Matuszek czy znani z występów w Górniku Janusz Bodzioch, Marek Kołtko i Bogdan Pikuta. To właśnie w Rakowie pierwsze piłkarskie kroki na polskich boiskach stawiał Shingi Kawondera.
Po spadku było ciężko, w ciągu kilku lat częstochowianie znaleźli się w IV lidze. Powrót na szczyty trwał długo, aż 21 lat. W końcu w ubiegłym sezonie piłkarze Rakowa pod wodzą trenera Marka Papszuna w świetnym stylu wygrali pierwszoligowe zmagania i ponownie zagrają w elicie.
Rywalizacja dla Górnika
Po raz pierwszy w oficjalnych rozgrywkach zespoły Górnika i Rakowa starły się w sezonie 1978/79. To był dla naszego klubu bolesny sezon, bowiem po pierwszej degradacji nasi piłkarze walczyli na drugim froncie. 29 października 1979 roku w Częstochowie Górnik nie dał szans gospodarzom, zwyciężając 3:0 po golach Ireneusz Lazurowicza, Edwarda Sochy I Krzysztofa Szweziga. W spotkaniu rewanżowym górą również byli zabrzanie, mający wtedy już zapewniony awans. Co prawda goście prowadzili, ale gole Zygmunta Bindka i Edwarda Sochy ustaliły wynik spotkania. Ten mecz obserwowało aż 30 000 widzów bowiem rozgrywano go na Stadionie Śląskim i był jedną z atrakcji corocznego święta Trybuny Robotniczej. W pierwszej lidze (ekstraklasie) obydwa zespoły po raz pierwszy zagrały ze sobą we wrześniu 1994 roku. Przy Roosevelta górą był Górnik po golu zdobytym przez Andrzeja Orzeszka.
Sezon 1997/98 przyniósł zespołowi z Częstochowy degradację. Na ponowny awans Raków musiał czekać aż 21 lat. Ostatnie przed spadkiem spotkanie, rozegrane w Częstochowie w kwietniu 1998 roku przyniosło wysoką wygraną Górnikowi - 4:0. Gole zdobyli wówczas Marcin Kuźba - 2, oraz Adam Dźwigała i Michał Probierz.
Po tak długo wyczekiwanym awansie jesienią 2019 roku historia pojedynków Górnika z Rakowem została wznowiona i trzeba przyznać, że w sezonie 2019/20 było bardzo interesująco. Jesienią Górnik pokonał Raków 1:0 po samobójczym trafieniu Zapały w 63 minucie. 18 000 zgromadzonych na trybunach kibiców oglądało dobry, szybki mecz, w którym wynik był otwarty do końcowego gwizdka sędziego. Spotkanie rewanżowe rozpoczęło się dla naszego zespołu bardzo korzystnie, bowiem już w piątej minucie wynik spotkania otworzył Jesus Jimenez. Niestety, kilkanaście minut później gospodarze doprowadzili do wyrównania po golu Musiolika. Kiedy wydawało się, że rywalizacja zakończy się podziałem punktów, w osiemdziesiątej drugiej minucie sędzia podyktował rzut karny dla zespołu Rakowa, a pewnym egzekutorem okazał się Schwarz. I taki rezultat utrzymał się niestety do końca spotkania.
Obydwie ekipy po raz trzeci spotkały się w trzydziestej piątej kolejce w Zabrzu. Tym razem górą był nasz zespół, który odniósł efektowne zwycięstwo 4:1. Pierwszego i trzeciego gola dla Górnika zdobył Igor Angulo. Celne trafienie Baska na 3:1 było jego ostatnim w barwach „trójkolorowych”.
W Zabrzu mistrz poległ
Do pierwszej rywalizacji ubiegłego sezonu Raków przystępował jako lider rozgrywek a Górnik zajmował wówczas dopiero czternastą lokatę. Spotkanie od początku było dosyć zacięte a lekką przewagę uzyskali goście. Mimo tego po pierwszej połowie przegrywali 0:2 za sprawą Daisuke Yokoty, który świetnie „odpalił” i w przeciągu dwunastu minut dwukrotnie pokonał częstochowskiego bramkarza! W drugiej części mecz się wyrównał a uważnie grająca defensywa Górnika nie pozwalał przeciwnikom rozwinąć skrzydeł. Sytuacja zmieniła się w 82. minucie, kiedy Daniel Bielica został pokonany Od tego momentu zamknięci przed swoim polem karnym zabrzanie byli w sporych opałach. Jednak piłkarze trenera Urbana przetrwali ten napór i mogli się cieszyć z wygranej z faworytem tego meczu.
Kwietniowe spotkanie rewanżowe było rozgrywane już w innych realiach, bowiem będący na fali Górnik tracił do Rakowa tylko 1 punkt. Mecz od początku był zacięty. Co prawda od początku lekką przewagę pozsiadali gospodarze, ale pierwszą wyśmienitą sytuacje do otwarcia wyniku miał Lawrence Ennali, który jednak przegrał pojedynek z bramkarzem Rakowa. Kilkanaście minut Później Daniela Bielicę w interwencji wyręczył słupek, jednak w dalszej części pojedynku nasz goalkeaper popisał się dwiema fantastycznymi interwencjami. W 91. minucie rzut różny wykonywał Erik Janża. Po precyzyjnym dośrodkowaniu najwyżej wyskoczył Sebastian Musiolik i strzałem głowa umieścił piłkę w bramce Rakowa! To była pierwsza porażka gospodarzy na własnym stadionie w sezonie 2023/24.
W pierwszym spotkaniu trwającego sezonu kibice w Zabrzu byli świadkami dobrego widowiska. Mecz był od początku zacięty, prowadzony w szybkim tempie, a piłkarze obydwu zespołów oddali aż 25 strzałów w kierunku bramki. W kierunku – bowiem gorzej było ze skutecznością. W skali całego spotkania lekką przewagę posiadali goście, jednak świetne zawody rozegrał Michał Szromnik, który kilkukrotnie świetnymi interwencjami zapobiegł utracie gola. W drugiej połowie Górnik mógł przeważyć szalę zwycięstwa na swoja korzyść, kiedy kapitalnym strzałem z trzydziestu metrów popisał się… Dominik Szala. Tym razem bramkarza Rakowa wyręczyła poprzeczka.
Górnik - Raków w liczbach:
- W Zabrzu: 12 meczów, 7-2-3, bramki 16:10
- W Częstochowie: 10 meczów, 4-3-3, bramki 13:9
- Razem 22 mecze, 11-5-6 , bramki 29:19
Autor: Marek Dziechciarz

